
Wewnętrzne dochodzenie wykazało, że były dyrektor generalny Martin Winterkorn i były szef Audi Rupert Stadler nie wywiązywali się należycie ze swoich obowiązków i dopuścili do instalowania w samochodach oprogramowania, które fałszowało dane na temat emisji spalin. Koncern zamierza domagać się od byłych menedżerów odszkodowań. Na razie nie ujawniono ich potencjalnej wysokości.
Zarówno Winterkorna, jak i Stadlera, czeka proces karny przed niemieckimi sądami. Rozpoczęcie przesłuchań przed sądem w Brunszwiku z udziałem byłego dyrektora generalnego i innych byłych menedżerów Volkswagena przesunięto z powodu pandemii. Ciążą na nich zarzuty oszustwa handlowego.
Przesłuchania byłego szefa Audi i innych byłych przedstawicieli kierownictwa marki rozpoczęły się w Monachium we wrześniu ubiegłego roku i prawdopodobnie będą ciągnąć się latami.
Jak dotąd VW nie rzucił wiele światła na wyniki dochodzeń wewnętrznych, a także dochodzenia zewnętrznych przeprowadzonych przez firmę prawniczą Jones Day na zlecenie rady nadzorczej spółki. Najbardziej kompleksową dokumentacją procesu manipulowania danymi jest ugoda podpisana przez koncern z Departamentem Sprawiedliwości USA sprzed czterech lat.
Afera, która wybuchła w 2015 roku, kosztowała do tej pory Volkswagena ponad 30 mld euro.