„Financial Times” podaje, że Volkswagen rozpocznie europejski proces wzywania do warsztatów w styczniu. Lokalni dilerzy będą zapraszali właścicieli samochodów z dwulitrowymi silnikami diesela - stanowią one aż 5 mln z 8,5 mln samochodów, których dotyczy skandal. Auta otrzymają aktualizację oprogramowania. Modele z silnikiem o pojemności 1,2 litra będą wzywane od wiosny.

Volkswagen zapewnia, że w przypadku tych wariantów silnikowych cała operacja nie powinna trwać dłużej niż pół godziny i może być wykonana przy okazji rutynowego serwisu.
Nieco więcej pracy mechanicy będą mieli z samochodami wyposażonymi w silnik o pojemności 1,6 litra, bo tutaj konieczna jest nie tylko aktualizacja oprogramowania, ale także zainstalowanie specjalnej plastikowej rurki. "Financial Times" informuje, że poprawki w tych autach ruszą dopiero we wrześniu.
Niemiecki urząd odpowiedzialny za transport samochodowy zatwierdził plan poprawek, a koncern spodziewa się, że cały proces zakończy się do końca przyszłego roku. Trudniej koncern będzie miał zapewne za oceanem - Amerykanie jeszcze zastanawiają się nad propozycjami rozwiązania sprawy.
Volkswagen ciągle próbuje otrząsnąć się po skandalu, który wybuchł kilka miesięcy temu. Producent przyznał się do instalowania w swoich autach oprogramowania pozwalającego na manipulowanie pomiarem emisji spalin i zaniżanie pomiaru emisji tlenku azotu.