VW z Polkowic ma apetyt na milion silników rocznie

Paweł Janas
opublikowano: 2001-08-17 00:00

VW z Polkowic ma apetyt na milion silników rocznie

Volkswagen Motor Polska chce w najbliższym czasie zwiększyć produkcję silników do 1 mln sztuk rocznie kosztem blisko 800 mln zł. Najpierw musi jednak przekonać do projektu centralę w Volksburgu, która ma do wyboru jeszcze zakłady na Węgrzech lub w Niemczech. Firma z Pol-kowic obawia się, że wstąpienie Polski do UE i ewentualna likwidacja ulg podatkowych dla firm z SSE może zahamować dalszy rozwój zakładu.

Volkswagen Motor Polska, producent silników z Polkowic (woj. dolnośląskie), myśli o zwiększeniu produkcji z 506 tys. sztuk zaplanowanych na ten rok nawet do 1 mln silników w ciągu kilku lat. Burkhard Welkener, prezes zarządu VW Motor Polska, szacuje, że na ten cel zakład będzie potrzebował 400 mln DEM (około 800 mln zł).

— W ubiegłym roku Volkswagen sprzedał na świecie około 5,2 mln aut. Plany zakładają, że w niedługim czasie wielkość ta wzrośnie do 6 mln. Będziemy chcieli więc przekonać centralę, że część zwiększonej produkcji silników warto ulokować właśnie w Polkowicach, a nie w konkurencyjnych zakładach na Węgrzech czy w Niemczech. Mamy już doświadczenie w produkcji i możemy robić każdy najnowocześniejszy model — przekonuje szef VW MP.

Na razie jednak centrala koncernu w niemieckim Wolfsburgu nie podjęła decyzji w tej sprawie.

Drogowskaz Poznań

W tej chwili zakład w Polkowicach, myśląc o zwiększeniu inwestycji, rozbudowuje swoje moce produkcyjne. W tym roku wybudowano już nową halę o powierzchni 12 tys. mkw. Do końca tygodnia do fabryki sprowadzone zostaną nowe maszyny.

— Koszt inwestycji zamknie się kwotą 220 mln DEM (prawie 440 mln zł). Dodatkową produkcję części do silników rozpoczniemy w pierwszej połowie 2002 r. Na przyszły rok mamy zamówienia na 580 tys. silników. Aby sprostać temu zadaniu musimy przyjąć nowych ludzi. Dzięki temu zatrudnienie wzrośnie z 800 do blisko 900 osób w 2002 r, — mówi Burkhard Welkener.

Całość produkcji z Polkowic wysyłana jest obecnie na eksport — do Niemiec, Meksyku, Afryki Południowej, Hiszpanii, Portugalii, Słowacji i niebawem do Czech.

— W związku z planami uruchomienia dodatkowej produkcji samochodów przez Volkswagen Poznań będziemy, pewnie od końca 2002 roku, dostarczali tam około 60 tys. silników Diesla rocznie — zapowiada Burkhard Welkener.

To jeszcze nie koniec planów. Jak zapewnia szef VMP, wraz z firmą Sitech, producentem siedzeń do VW Polo, i burmistrzem Polkowic, jest opracowywany wspólny plan powołania na terenie miasta parku przemysłowego o powierzchni 32 ha. Powstanie on na terenie sąsiadującym z fabryką Volkswagena, a nie na terenie Legnickiej SSE, które w 100 proc. wykupili inwestorzy.

Burmistrz wesprze

— Prowadzimy obecnie wstępne rozmowy z zainteresowanymi kilkoma firmami. Wiele zależy jednak od cen gruntu i możliwości skorzystania z ulg podatkowych. Chcielibyśmy, aby były one zbliżone do obowiązujących na terenie LSSE. Jeśli firmy te mogłyby taniej produkować w Polsce, będziemy mogli obniżyć koszty i stać się bardziej konkurencyjni w stosunku do innych fabryk Volkswagena — podkreśla prezes Welkener.

Firma z Polkowic stara się zacieśniać współpracę z działającymi na terenie Polski zagranicznymi kooperantami. Od początku tego roku części do produkcji silników dostarcza do Polkowic firma Mahle z Krotoszyna. Naprzeciw zakładu VW MP fabrykę buduje firma Scherdel, która od przyszłego roku będzie produkować m.in. na potrzeby VW MP z Polkowic.

Dom na piasku

Volkswagen Motor Polska działa na terenie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej od 1998 r. Produkcję rozpoczęto we wrześniu 1999 r. Wybudowanie całego zakładu kosztowało blisko 240 mln DEM (blisko 480 mln zł). Podobnie jak wielu innych zagranicznych inwestorów działających na terenie specjalnych stref, VM MP będzie korzystała ze zwolnień, a następnie ulg w podatku dochodowym. Burkhard Welkener obawia się jednak, że w przypadku wstąpienia Polski do UE, w ramach dostosowywania polskich przepisów do prawa unijnego, te przywileje mogą się skończyć.

— Liczymy, że rząd nam to zrekompensuje. W przeciwnym razie musielibyśmy zahamować nasz rozwój. Może się wtedy zdarzyć też wycofanie z Polkowic części produkcji na rzecz zakładów na Węgrzech lub w Niemczech — konkluduje Burkhard Welkener.