W 2014 r. zarobisz nie tylko w Turcji

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-10-15 00:00

W przyszłym roku warto być na stambulskiej giełdzie, ale prawdziwym czarnym koniem mogą zostać kraje BRIC — uważają zarządzający funduszami

Specjaliści z TFI poglądy zmieniają niechętnie. Dziś, podobnie jak przed rokiem, uważają, że okazji do zarobku w 2014 r. warto szukać na rynkach, które do tej pory były w odstawce. I choć najczęściej wymieniali Turcję, to wśród typów nie zabrakło również krajów peryferyjnych strefy euro, Japonii, a nawet Nigerii. Znalazł się także czarny koń, którym może zostać nieco zapomniany region BRIC. Krajowi inwestorzy na każdej z tych giełd mogą zainwestować za pośrednictwem polskich i zagranicznych funduszy inwestycyjnych oraz ETF.

None
None

Przyczajony tygrys…

Wyprzedaż na stambulskim parkiecie rozpoczęła się wiosną po antyrządowych demonstracjach, a później doszły do tego obawy o ograniczenia programu QE3 przez Fed i ewentualne zaangażowanie kraju w konflikt syryjski. I choć od tego czasu turecka giełda zdołała już odrobić część strat, to wciąż, licząc od szczytu z maja, pozostaje prawie 16 proc. pod kreską. Krajowi zarządzający uważają jednak, że Turcja najgorsze ma już za sobą, a korektę z ostatnich miesięcy warto wykorzystać do budowy portfela na 2014 r. Ich zdaniem, dzięki ożywieniu w eksporcie oraz inwestycjom infrastrukturalnym przyszły rok będzie dla gospodarki tureckiej udany. Jeśli prognozy się sprawdzą, to z ulgą odetchną klienci TFI, którzy tylko w tym roku do funduszy akcji tureckich wpłacili 280 mln zł. Z danych Analiz Online wynika, że na koniec września w tej grupie produktów ulokowano 400 mln zł.

— Warto być w Turcji. Wyceny są niskie, zwłaszcza po czerwcowej przecenie. Spółki poprawiają wyniki i dość często płacą dywidendy. Tureckie przedsiębiorstwa mają znacznie mniejszy problem z nadzorem korporacyjnym niż spółki z Chin czy z Rosji. Jeśli turecka waluta się ustabilizuje, to zniknie ryzyko, które obecnie powstrzymuje wielu inwestorów przed inwestowaniem na tym rynku — uważa Adam Łukojć, zarządzający ze Skarbca TFI, który zakupy na stambulskiej giełdzie rozpoczął już na początku września, co pomogło jego funduszowi akcji polskich małych i średnich spółek zarobić w miesiąc 7,5 proc., czyli prawie dwa razy więcej od indeksów giełdowych „misiów”.

…ukryty smok

Nie zawsze jednak prognozy zarządzających się sprawdzają. W grudniu 2012 r. stawiali na Rosję, ale ta, zamiast być czarnym koniem, została czarną owcą (patrz poniżej). Dziś specjaliści z TFI wciąż uważają, że warto zwrócić uwagę na tanie spółki rosyjskie, ale do grona ulubieńców dołożyli też Brazylię, Indie i Chiny.

— W przyszłym roku ożywienie gospodarcze nabierze tempa. Powinien zwiększyć się popyt na surowce, więc czarnym koniem mogą zostać właśnie rynki BRIC — uważa Jerzy Kasprzak, dyrektor biura portfeli akcyjnych w Ipopema TFI.

Tymczasem George Cole, ekonomista Goldmana Sachsa w ostatnim raporcie zwracał uwagę, że świat przechodzi z ery surowców do epoki dóbr trwałego użytku. Oznacza to, że czasy, gdy wzrost gospodarczy w krajach emerging markets znajdował odzwierciedlenie w coraz większym zapotrzebowaniu na surowce, są już za nami.

— Zgadzam się z raportem banku Goldman Sachs. Warto jednak przypomnieć, że chodzi o „dobra trwałe”, a nie usługi i trzeba je z czegoś zbudować — z surowców. Możemy więc mówić o systemie naczyń połączonych. Generowanie światowego PKB będzie w najbliższych dekadach przesuwać się z krajów rozwiniętych do rozwijających się, które będą zyskiwały na konsumpcji własnej, jednocześnie dostarczając surowców do produkcji tych dóbr — tłumaczy Jerzy Kasprzak.

Na peryferiach świata

Zarządzający funduszami uważają, że w pozytywnym scenariuszu makro dobrze powinny sobie radzić rynki wschodzące, silnie powiązane z Chinami, oraz Europa, gdzie powinna nastąpić kontynuacja scenariusza stabilizacji krajów peryferyjnych i normalizacji wyceny spółek.

— Szczególną uwagę warto zwrócić na atrakcyjnie wyceniony sektor finansowy w krajach peryferyjnych Europy, który powinien wychodzić ze stagnacji — uważa Paweł Małyska z Allianz TFI.

Paweł Burzyński, wiceprezes Trigon TFI, zwraca również uwagę na Nigerię, której PKB rośnie w tempie 7 proc. rocznie, a perspektywa spadających stóp procentowych, przewidywany dwucyfrowy wzrost zysków i wyceny na poziomie średniej dla indeksu rynków wschodzących zachęcają do spojrzenia na akcje w tym kraju.

Zdaniem specjalistów z TFI inwestorzy nie powinni też zapominać o USA, gdzie następuje szybka poprawa sytuacji na rynku pracy, oraz Japonii, gdzie korekta dobiegła końca, a igrzyska letnie będą pozytywnie stymulowały gospodarkę w kolejnych latach.