W 50 lat z warsztatu do fabryki

Kamil Kosiński
opublikowano: 2006-12-04 00:00

Jan Szynaka przejął od ojca zakład rzemieślniczy. Rozwinął go w fabrykę, a ostatnio tworzy własną sieć sprzedaży detalicznej.

Szynaka-Meble to firma działająca już niemalże od pół wieku. Jej początki sięgają roku 1957. Wtedy to ojciec obecnego właściciela założył zakład stolarski.

— Po wojnie ojciec pracował w spółdzielni pracy. Stwierdził, że mimo wszystkich ograniczeń tamtego okresu działalność na własny rachunek będzie korzystniejsza dla rodziny — opowiada Jan Szynaka, prezes spółki Szynaka-Meble.

Jego ojciec prowadził firmę do 1985 r. Gdy Jan Szynaka przejmował biznes — był to ciągle zakład rzemieślniczy, zatrudniający 2-3 osoby i dysponujący halą o powierzchni 300 mkw. Świadczył różne usługi. Wytwarzał co prawda meble, ale też układał boazerię i montował okna.

W nowym wcieleniu

W 1991 r. firma przeszła w rozliczeniach z fiskusem z karty podatkowej na księgę przychodów i rozchodów. Nieco później przekształciła się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.

— Związane to było z wysokością obrotów. Przy pewnej skali działalności pojawiły się problemy, gdy nie było mnie 2-3 dni i w tym czasie nie miał kto podpisywać dokumentów — tłumaczy Jan Szynaka.

Spółka zaczęła też wyraźnie specjalizować się w produkcji mebli. W 1992 r. przejęła znajdujący się w upadłości zakład państwowy produkujący beton i pustaki. Nie chodziło jednak o zmianę profilu działalności.

— Potrzebowaliśmy dużych hal do ulokowania produkcji. Ten zakład takie miał. Choć z dzisiejszej perspektywy to właściwie nic wielkiego... Obecnie stanowią one zaledwie 10 proc. powierzchni naszych obiektów — relacjonuje Jan Szynaka.

W 2003 r. kupił od syndyka kolejny zakład. Tym razem w odległej Wielkopolsce. Była to Wolsztyńska Fabryka Mebli, firma o tradycji dłuższej niż zakład Jana Szynaki. Została sprywatyzowana w 1997 r., ale nie pociągnęło to za sobą rynkowego sukcesu. Dzięki marce Wolsztyńskie Meble, spółka Szynaka-Meble postanowiła zaistnieć w segmencie zabudowy kuchni.

Rozwój spółki Szynaka-Meble (ta nazwa obowiązuje od 2001 r.) nie przebiegał jednak bezproblemowo. Od 1991 r. zakład rzemieślniczy zaczął się co prawda szybko rozwijać i niebawem przekształcił się w prawdziwą fabrykę, ale działo się to głównie za sprawą coraz większego uzależnienia od eksportu na rynki byłego ZSRR. W ujęciu wartościowym trafiało tam 70 proc. produkcji. Tak zwany kryzys rosyjski z końca ubiegłego wieku był więc dotkliwym ciosem dla firmy.

— Nasze meble trafiały w każdy zakątek tego subkontynentu — od Nowosybirska po Krasnojarsk. Załamanie popytu i wysokie cła zachwiały naszą pozycją. Od 1998 r. zaczęliśmy bardziej interesować się rodzimym rynkiem — twierdzi Jan Szynaka.

Nie oznaczało to jednak całkowitej rezygnacji z eksportu. Wyroby Szynaka-Meble trafiają do sklepów w Niemczech, Czechach, Austrii, Szwajcarii, Rosji, na Ukrainie, Słowacji i Łotwie. Mimo obecności na tak wielu rynkach, eksport to obecnie zaledwie 25 proc. obrotów. Obrotów znacznie większych niż w latach 90.

— Kiedyś mieliśmy 20 mln zł obrotów rocznie. Obecnie — 16 mln zł obrotów miesięcznie. W tym roku chcemy osiągnąć 160 mln zł przychodów — zapowiada Jan Szynaka.

Z marką w sieć

Przez lata swojej działalności firma zyskiwała coraz lepszą opinię. Stosowała coraz bardziej innowacyjne rozwiązania wzornicze i wykończeniowe. Używane do produkcji materiały i technologie wpływały na jakość i estetykę, opracowania konstrukcyjne usprawniały montaż, wpływały na poszerzanie spektrum aranżacji pomieszczeń oraz niezawodność w eksploatacji. Jednym słowem — spółka wyrabiała sobie markę. Ukoronowaniem tych działań było rozpoczęcie tworzenia własnej sieci handlowej w 2005 r. Liczy ona obecnie dziewięć salonów. Dwa z nich znajdują się poza Polską — w Berlinie i w Malmo.

— To nie są zwykłe sklepy, ale prawdziwe salony. Można tam zobaczyć nasze meble w najróżniejszych aranżacjach — zapewnia Jan Szynaka.

Szanowany społecznik

Andrzej Ryński, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego

Choć Szynaka-Meble nie jest już firmą rzemieślniczą, to jest w naszym regionie znana z rzemieślniczej solidności. Hasło „Szynaka” wzbudza pozytywne emocje nawet w odległych powiatach. Sama Lubawa, w której spółka ma siedzibę, to specyficzne miejsce. Gmina ta od lat uchodzi za jedną z najbardziej gospodarnych. Są tam dobre tradycje zarówno w przemyśle, jak i rolnictwie. Prezes Jan Szynaka uczestniczy w wielu działaniach społecznych, udziela się w lokalnym sejmiku gospodarczym, warmińsko-mazurskiej izbie rzemiosł i komisji dialogu społecznego przy wojewodzie. Jego pracownicy regularnie dostają paczki na święta, a raz do roku odbywa się piknikowe spotkanie całej załogi.