Punkt zwrotny – tak można dziś określić rozwój hiszpańskiej turystyki, piszą o tym lokalne i zagraniczne media. Branża, zatrudniająca 12 proc. osób na krajowym rynku pracy, nie jest już postrzegana jako żyła złota dla gospodarki, która od ostatniego globalnego kryzysu skurczyła się o 0,4 bln USD. W Hiszpanii, odwiedzanej co roku przez dziesiątki milionów turystów, coraz wyraźniej da się zauważyć poirytowanie mieszkańców z powodu tabunów zagranicznych gości na ulicach ich miast. Zamiast o walorach mówi się o kosztach turystyki.



W ubiegłym tygodniu w Barcelonie zakazano organizacji wycieczek turystycznych na segway-ach i elektrycznych skuterach w najatrakcyjniejszych rejonach miasta – na starym mieście i wzdłuż wybrzeża. Wcześniej, w ubiegłym roku, władze miasta nie pozwoliły na organizację wycieczek z przewodnikiem po plaży. Jeden z organizatorów takich atrakcji uważa, że jest to policzek dla branży, nie kryje niezadowolenia. Dawniej firmy ściągające turystów do miasta były „noszone na rękach”.
– Nagle zupełnie niespodziewanie staliśmy się wrogiem – mówi w rozmowie z Bloombergiem Edgar Torras, założyciel firmy Barcelona Segway Glides, istniejącej na rynku od kilkunastu lat.
Jak podaje Bloomberg, w te wakacje turyści, którzy wybrali się na wycieczkę z jego firmą, zostali obrzuceni jajami. Media coraz częściej donoszą o protestach mieszkańców przeciw rosnącej liczbie turystów, którzy – w ich przekonaniu – zadeptują miasto i burzą ich spokój ciągłymi imprezami. W ubiegłym tygodniu ok. 100 (lub 200, jak podają różne źródła) mieszkańców Barcelonita (jednej z dzielnic Barcelony) zorganizowali na plaży demonstrację, na banerach i na piasku wypisali hasła: „Barcelona nie jest na sprzedaż” i „Nie chcemy turystów w naszych budynkach, Barcelona nie jest kurortem wypoczynkowym”. Na ten tydzień zaplanowany jest podobny „strajk” w San Sbastian, popularnym kurorcie w kraju Basków.
W ciągu dekady liczba turystów zagranicznych w Hiszpanii wzrosła o 30 mln, dobijając do 75 mln w ubiegłym roku. Było to rekord, 10 mln więcej niż rok wcześniej (dla porównania w ubiegłym roku do Polski, gdzie również padł rekord, przyjechało 17,5 mln gości z innych krajów). Tylko Katalonię z jej stolicą udekorowaną secesyjną architekturą Gaudiego i majestatyczną katedrą Sagrada Familia, najpopularniejszy hiszpański region turystyczny, dowiedziało 17 mln obcokrajowców. Na ulicach Barcelony co roku przebywa, poza mieszkańcami, dodatkowych 30 mln osób - turystów oraz ludzi przypływających tu codziennie na krótkie wycieczki promami, pisze "The Guardian".
Zakazy dla przewodników miejskich to tylko jedna z kilku ostatnich regulacji miasta wtórujących niepokojom społecznym związanym z turystami. Niedawno burmistrz Barcelony Ada Colau podjął walkę z nielicencjonowanymi usługami najmu mieszkań dla turystów poprzez strony internetowe takie jak AirBnB. Zakazał też otwierania nowych hoteli w centrum.