W błędnym kole maszynki do golenia

opublikowano: 22-04-2018, 22:00

Kariera i praca Zamiast dać kogoś do pomocy i zwiększyć zatrudnienie, pracodawca wysyła cię na kurs z organizacji czasu. Czy to dobry pomysł?

Tajemniczy szarzy osobnicy nękają ludzi, by ci oszczędzali swój czas. Prawie wszyscy pozwalają omamić się oszustom, zupełnie nie zauważając, że cały uciułany przez nich czas zostaje im zabrany. Tylko nieliczni czują, że im więcej minut i godzin zdołają odłożyć, tym bardziej ich życie staje się jałowe, puste, pełne pośpiechu. Czują, że świat powoli ogarnia chłód i ludzie stają się dla siebie obcy. Dopiero małej dziewczynce imieniem Momo udaje się, wraz z mistrzem Horą, zarządcą czasu, ukrócić ten złodziejski proceder — i przywrócić zagrabiony czas. Świat, który Michael Ende odmalował w przytoczonej powieści „Momo”, aż nadto przypomina to, czego wielu z nas doświadcza codziennie w pracy. Czas wolny staje się fikcją.

SZALEŃSTWO:  Praca stała się wartością samą w sobie. Nie zastanawiamy się nad jej sensem, celem, znaczeniem. Nie szukamy też pomysłów na jej łatwiejsze wykonanie — mówi trener biznesu Marcin Przybyłek.
Zobacz więcej

SZALEŃSTWO: Praca stała się wartością samą w sobie. Nie zastanawiamy się nad jej sensem, celem, znaczeniem. Nie szukamy też pomysłów na jej łatwiejsze wykonanie — mówi trener biznesu Marcin Przybyłek. Fot. Marek Wiśniewski

— Robimy coraz więcej, uwijamy się coraz szybciej, a mimo to do domu wracamy coraz później i coraz częściej nasze obowiązki służbowe rozciągają się na wieczory, weekendy i urlopy. Nie dość tego: za sprawą laptopów i tabletów ciągle jesteśmy dostępni dla naszych klientów i szefów. Czy jesteśmy na spacerze w parku, czy na zakupach w hipermarkecie, w złym tonie byłoby nie odebrać połączenia, nie odpisać na e-maila — wskazuje Marcin Przybyłek, trener biznesu i autor książek science fiction, w których m.in. obala wiele korporacyjnych mitów.

Bezstresowa skuteczność

„Każda nowa technologia, która obiektywnie pozwala nam zaoszczędzić czas, przyśpiesza zarazem nasz rytm i przepływ naszych działań. Sprawia, że mamy więcej pracy, zamiast przynosić nam dodatkowy czas wolny” — pisał Jeremy Rifkin. Inny amerykański ekonomista, Nicolas Georgescu-Roen, postrzegał nowoczesnych ludzi jako złapanych w błędne koło maszynki do golenia: „Golę się szybciej, abym miał więcej czasu na wynalezienie maszynki, dzięki której będę mógł się golić jeszcze szybciej, żebym miał więcej czasu...”.

— Kiedy ktoś nie wytrzymuje tempa i sugeruje, że przydałoby się więcej ludzi, zostaje skierowany na szkolenie z organizacji czasu. Pracodawca zrzuca problem wydajności z siebie na pracownika — mówi Marcin Przybyłek. Z wykształcenia jest doktorem medycyny, więc lepiej niż zwykły Kowalski zdaje sobie sprawę, jak rujnujące dla zdrowia jest życie w ciągłym pośpiechu, pod dyktatem zegara, kalendarza i aplikacji mobilnych, które mają nas zdyscyplinować i pomóc w podwyższeniu tzw. osiągów. Z błędnego koła maszynki do golenia można się uwolnić i uciec. Dariusz Frejnagel, konsultant i prezes firmy About You — Doradztwo Personalne i Zawodowe, kiedyś w to nie wierzył. Czasami pracował nawet po 20 godzin dziennie. Robił więcej niż jego podwładni. Chciał wszędzie być, wszystkiego doglądać. Uważał, że to warunek bycia skutecznym menedżerem i przedsiębiorcą. Luz i dystans do siebie mylił z brakiem odpowiedzialności. — Jak sprawnie zarządzać swoim biznesem, pracując tylko dziewięć miesięcy w roku? Niemożliwe, prawda? Tak myślałem przez ponad 20 lat, stresując się, zamartwiając i biorąc na siebie coraz więcej obowiązków. Byłem w błędzie. Gdy sobie odpuściłem, świat się nie zawalił. Przeciwnie: moja częsta nieobecność tylko zwiększa rozmach firmy — opowiada Dariusz Frejnagel. Na czym polega sekret bezstresowej efektywności? Na zaufaniu. I skromności, która każe odrzucić fałszywe przekonanie, że jesteśmy niezastąpieni, wszechmocni i nie do zdarcia.

— Najważniejszym czynnikiem są ludzie. To twoi pracownicy, nie ty, tworzą sukces firmy. Ty tylko trzymasz kierownicę i ewentualnie hamulec — tłumaczy prezes About You. Jeśli zatrudnia się dojrzałe i kompetentne osoby — dodaje — nie ma potrzeby ich nadzorowania, poganiania i dyscyplinowania. Wystarczy wyznaczyć zadania, stać z boku i powstrzymać się od ingerencji. A potem odpowiednio wynagradzać.

— Nie zabieraj dla siebie lwiej części zysków, skoro już wiesz, że nie jesteś najważniejszy. Inwestuj w rozwój pracowników. Nie inwestujesz? Jak śmiesz myśleć o stopie zwrotu? Oszalałeś? — nie przebiera w słowach Dariusz Frejnagel. Jego zdaniem, efektywność bierze się także z wolnego czasu. Z tego, co Kostarykanie określają mianem „pura vida” — w wolnym tłumaczeniu: życie pełną piersią, życie swobodne, życie naprawdę.

— Przemęczony, zagoniony umysł jest jak wyjałowiona ziemia — trzeba zaprzestać rabunkowej eksploatacji, by w ludzkich głowach znowu pojawiły się świeże pomysły, koncepcje i idee — obrazowo wyjaśnia konsultant.

W krawacie i kieracie

Nasi przodkowie wywalczyli 8-godzinny dzień pracy. Marcin Przybyłek twierdzi, że my powinniśmy wyegzekwować jeszcze krótszy czas. Przecież mamy wsparcie w automatyzacji, sztucznej inteligencji, robotach.

— Ale rynek podąża w przeciwnym kierunku. Dlatego osoba kategorii A — pełna energii, marzeń, pasji, zamienia się w osobę kategorii B — zblazowaną, zniechęconą i niezbyt lotną — opisuje trener. Wszyscy na tym tracą. — Wypompowany człowiek ma tylko tyle sił, aby się rozłożyć na sofie, w jednej ręce trzymając piwo, w drugiej — pilot do telewizora. Mały z niego pożytek dla dzieci, rodziny. Ale także dla pracodawcy. Bo co może firmie zaoferować oprócz swojego zmęczenia i narzekania? — pyta Adam Bodziak, niezależny PR-owiec, który wybrał karierę wolnego strzelca m.in. dlatego, że miał już dość pracy w krawacie i kieracie. Nadzieja w mądrych pracodawcach? Na pewno. Pamiętajmy jednak, że nawyki stają się naszą drugą naturą — trudno je wykorzenić.

— Przyzwyczajeni do pośpiechu, nie umiemy się zatrzymać, by przemyśleć swoje działanie. Nie potrzebujemy nawet złodziei czasu z powieści „Momo”, by każdą wolną i zaoszczędzoną chwilę wykorzystać na pracę — argumentuje Adam Bodziak. Przypomina się anegdota o robotniku, który biegał po budowie z pustą taczką. Gdy koledzy zwrócili mu na to uwagę, krzyknął: „A czy wy myślicie, że mam czas na załadowanie cegieł?”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / W błędnym kole maszynki do golenia