Środa nie przyniosła istotnych zmian. Nerwy nadal biorą górę. Inwestorzy, zapatrzeni w rozwój wypadków za oceanem (we wtorek indeksy mocno spadły), pozbywali się walorów. Nie pomogło nawet udane otwarcie środowego handlu na Wall Street. Zgodne z oczekiwaniami analityków dane o dynamice PKB Eurolandu w I kwartale (-2,5 proc. m/m i -4,8 proc. r/r) nie miały znaczącego wpływu na decyzje graczy. Nie liczono też na przełomowe wyniki spotkania grupy G8.
Znacznie większą uwagę przykuwały spółki informujące o wynikach kwartalnych. Inwestorzy oczekiwali otwarcia sezonu w USA, wśród blue chipów tradycyjnie należącego do koncernu aluminiowego Alcoa. Silne wahania notowań surowców wymuszały nerwowe reakcje akcjonariuszy spółek działających w branży wydobywczo-przetwórczej. Po porannym spadku, w południowych godzinach doszło do zmiany trendu. Akcje gigantów, jak BHP Billiton czy Rio Tinto, znów zaczęły drożeć. Taniały za to walory brytyjskiego Tullow Oil. Spadek kursu to skutek informacji o 16-procentowym spadku produkcji ropy i gazu.
Tadeusz
Stasiuk