Dyskontowanie stało się ostatnio modnym zajęciem działających w Polsce inwestorów. Co ciekawe, dyskontuje się nie tylko informacje mające realny wpływ na wycenę instrumentów finansowych — jak choćby poziom stóp procentowych, ale także informacje o stanie gospodarki. Wszyscy doskonale wiedzą, że każda pozytywna informacja powoduje umocnienie się waluty czy wzrost cen papierów skarbowych. Nie czekając więc na ostateczny rezultat czy to posiedzenia RPP, czy też publikacji GUS, inwestorzy kupują lub sprzedają instrumenty finansowe, sami powodując, że w ich cenach uwzględnione zostają przeszłe wiadomości.
Taka taktyka ma oczywiście swój walor pod warunkiem, że wróżenie z fusów się sprawdza. Wtedy ten, kto pierwszy zdyskontował, zarobi najwięcej. Jednak jeśli okaże się, że rzeczywistość odbiega od założeń, mogą zacząć się prawdziwe problemy. Inwestorzy, którzy zajmowali pozycje zakładając określone parametry, szybko bowiem je zamykają, by nie stracić za dużo. Powoduje to kilka dni zamieszania na rynkach finansowych. Po czym wszystko wraca do normy — inwestorzy znów zaczynają dyskontować, twierdząc, że mieli rację, tylko dane jeszcze tego nie potwierdziły.
Taka zabawa ma oczywiście sens, zwłaszcza jeśli jest się inwestorem finansowym — tu nieważne są realia, ważne są dzienne zmiany. Kto poznał psychologię zachowania rynku i jego uczestników, zarabia. Jeśli dodać do tego płytkość naszego rynku oraz efekt owczego pędu, dzienne zmiany cen walut czy papierów mogą być spore. Zarobki też. Ale i straty.
Z punktu widzenia przedsiębiorstw ta zabawa jest pożyteczna tylko wtedy, jeśli dysponują wolnymi środkami, które dyrektorzy finansowi decydują się pomnażać na rynku. Ale takich firm, w czasie spowolnienia, mamy niewiele. Dominują przedsiębiorcy, którzy niczego nie dyskontują. Oni produkują i sprzedają. I z ich punktu widzenia zachowanie naszego rynku finansowego bywa szkodliwe, bo utrudnia prognozowanie parametrów biznesowych. Z ich punktu widzenia też obniżka stóp — która na pewno nie zaszkodzi procesom inflacyjnym — byłaby wskazana.