W eterze oryginalniej

Emil Marat, dyrektor programowy, wiceprezes zarządu Radia PiN
opublikowano: 2008-04-14 00:00

Radio, aby przetrwać, zwłaszcza w dobie rozwoju internetu i łatwo dostępnych plików muzycznych, musi oferować oryginalny, wyróżniający się na tle konkurencji produkt. Dlatego opłacalność przygotowywania radia „dla wszystkich” zacznie spadać. Stacje uniwersalne nie znikną, ale nastąpi segmentacja formatów. Nie używałbym określenia „stacje specjalistyczne”, bo przywodzi na myśl branżowe rozgłośnie, które miałyby nadawać tylko dla maklerów giełdowych, dla szefów kuchni czy dla łowców motyli. Wolę słowa „rozgłośnie o wyrazistym, określonym charakterze”.

Dotąd wielkie stacje przejmowały małe, po czym stosowały mało wyrafinowaną „urawniłowkę” formatu, brzmienia i charakteru programu. Wielcy mogą widzieć w lokalnych stacjach szanse na zagospodarowywanie nisz wykraczających poza format uniwersalny. To najrozsądniejsza strategia dla silnych, co sprzyja koncentracji.

Na razie internet jest dla stacji radiowych środkiem przekazu komplementarnym wobec sygnału FM. Powoli jednak sytuacja się odwróci i internetowa aktywność nadawców wysunie się na plan pierwszy, również w podejściu biznesowym. Proces ten wpisuje się we wspomnianą, postępującą specjalizację czy w nabieranie charakteru przez rozgłośnie — w internecie można zagospodarować niezliczoną liczbę nisz. Wystarczy zerknąć na coraz poważniejsze podejście dużych nadawców do multipleksów internetowych.

Na razie w Europie nic nie wskazuje na powstanie multiprogramowych radiowych platform satelitarnych, takich jak Sirius czy XM w USA.

Emil Marat, dyrektor programowy, wiceprezes zarządu Radia PiN