W Europie dominowała strona podażowa

WST
opublikowano: 2009-04-28 18:06

Ostatnie sesje na największych światowych giełdach nie dają inwestorom powodów do zadowolenia. We wtorek znów spadały indeksy parkietów w Azji i Europie. Dopiero nadspodziewanie dobry odczyt wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów pozwolił na częściową redukcję strat przez indeksy na Starym Kontynencie. Nad kreskę nie udało się wyjść, bo na finiszu znów mocniej przycisnęli sprzedający.

Tym razem za pogłębieniem negatywnego sentymentu do rynków akcji odpowiadały obawy związane z kondycją sektora bankowego, szczególnie w Stanach Zjednoczonych.  Nie milkną też spekulacje  odnośnie wpływu „świńskiej grypy” na poszczególne sektory gospodarki, np. transportowy czy turystyczny.

Pod presją sprzedających znalazły się czołowe instytucje finansowe. To pokłosie artykułu w Wall Street Journal, w którym napisano, że kilka największych amerykańskich banków, po państwowej kontroli zmuszonych będzie podwyższyć swoje kapitały.  Chodzi m.in. o Bank of America, Citigroup o Wells Fargo. Te doniesienia z miejsca zaowocowały przeceną takich tuzów europejskich jak Barclays, Credit Suisse czy BNP Paribas. Silnie spadały nawet notowania Deutsche Banku. I to mimo faktu, że spółka zarobiła w pierwszym kwartale 1,19 mld EUR wobec straty w analogicznym okresie minionego roku, a na dodatek był to wynik wyższy niż oczekiwali analitycy. Prezes banku zadeklarował też kolejny raz, że instytucja nie potrzebuje rządowej pomocy.

Kolejny dzień w niełasce graczy znajdowały się walory spółek surowcowych. Spadające ceny ropy i metali są odpowiedzią rynku na spekulacje o ograniczeniu popytu na nie w wyniku reperkusji związanych z nową epidemią.