Główne rynki Starego Kontynentu notowały w czwartek po południu nieznaczne straty. We Frankfurcie DAX spadł o 0,5 proc., w Londynie FTSE zmalał o 0,25 proc., a w Paryżu CAC 40 stracił 0,1 proc. Europejskim inwestorom nie udzielił się entuzjazm, jaki panował dzień wcześniej na Wall Street. Analitycy ostrzegali, ze szał zakupów może być jednorazowy, co schłodziło atmosferę na czwartkowej sesji.
Niewielka aktywność rynku związana jest z Dniem Wniebowstąpienia, z którego powodu zawieszono notowania na kilku giełdach europejskich. Zamknięte są m.in. były między innymi rynki w Sztokholmie i Helsinkach, na których notowane są akcje Ericssona i Nokii. Główne parkiety są otwarte, jednak po obrotach widać, że znacząca część inwestorów wzięła sobie dzień wolny.
Sytuacji nie zmienił Bank Anglii, który zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy na niezmienionym poziomie 4 proc. Jest to najniższy od 38 lat poziom stóp w czwartej gospodarce świata.
Spadkom przewodzą spółki finansowe, na czele z brytyjskimi HSBC, Lloyds TSB s Standard Chartered, które straciły ponad 2 proc. po obniżeniu ratigu UBS Warburg. Na nastroje w sektorze źle wpłynął brytyjski ubezpieczyciel Royal & Sun Alliance, który rozczarował wynikami kwartalnymi. ABN Amro natychmiast obniżył wycenę akcji spółki. Nieznacznie spadł nawet francuski BNP Paribas, wbrew dobrym rekomendacjom Merrill Lynch i CSFB.
Tymczasem francuski producent aut Renault zyskał 5 proc., po tym jak Nissan Motors zapowiedział rekordowy wzrost zysku operacyjnego. Renault, który jest właścicielem 44,4 proc. kapitału Nissana, pociągnął w górę cały sektor motoryzacyjny.
Dobre nastroje panowały wśród producentów chipów dzięki azjatyckiemu producentowi Taiwan Semiconductors, który pochwalił się w kwietniu 45 proc. wzrostem przychodów. W gore poszła wycena ASML i STMicroelectronics. Wyjatkiem jest niemiecki Infineon, który spadł 3,6 proc. po obcięciu rekomendacji UBS Warburg do „trzymaj” z „kupuj”.
Zwyżki zanotowały spółki naftowe dzięki wzrostom kontraktów futures na baryłkę ropy.
PK