To, że europejskie giełdy rozpoczęły listopad wzrostami, jest w znacznym
stopniu zasługą dobrych wiadomości z USA. Indeks ISM wzrósł znacznie
mocniej niż oczekiwano, mocno poszedł w górę indeks realizowanych sprzedaży
domów, niespodziewanie wzrosły inwestycje w budownictwie. Przed publikacją
danych makro za oceanem nastroje w Paryżu, Londynie i Frankfurcie były chwiejne.
Na zamknięciu rosła wartość 11 z 18 europejskich indeksów branżowych.
Największym popytem cieszyły się akcje spółek surowcowych. Indeks branży rósł o
2,16 proc. Drożały akcje m.in. Rio Tinto Group, drugiego na świecie dostawcy
rudy żelaza, i Kazakhmys, notowanego w Londynie największego producenta miedzi w
Kazachstanie. Inwestorzy najchętniej pozbywali się akcji spółek ochrony zdrowia
(0,7 proc. spadek) oraz finansowych (0,6 proc. spadek). Popsuła nastroje
wiadomość o bankructwie amerykańskiego CIT Group. W dół poszły notowania Royal
Bank of Scotland Group, który poinformował, że porozumienie z Unią Europejską w
sprawie pomocy państwa przewiduje sprzedaż aktywów pierwotnie nie uwzględnianych
w planach. Staniały będące na państwowej „kroplówce” i negocjujące z Unią Allied
Irish Banks i Bank of Ireland.
W Europie wreszcie zapanował optymizm
Giełda we Frankfurcie kończyła dzień 0,3 proc. wzrostem. W Paryżu wyniósł on 0,9 proc., a w Londynie 1,2 proc. Paneuropejski DJ Stoxx 600, który stracił 5 proc. od tegorocznego maksimum, zanotowanego 21 października, kończył dzień 0,3 proc. wzrostem.