Minister skarbu Wojciech Jasiński wpadł na nowy pomysł — połączyć cukrownie z Polmosami. Intencją jest, rzecz jasna, stworzenie wielkiego państwowego koncernu i silnej narodowej marki. Nie jest to pierwszy konsolidacyjny pomysł tego rządu i pewnie nie ostatni. Niewątpliwie jednak jest to koncepcja dość oryginalna. Można jeszcze rządowi podpowiedzieć by odzyskał kontrolę nad przemysłem drożdżowym i będziemy mieli koncern o charakterze strategicznym, w pełnym znaczeniu tego słowa.
Rząd nie ukrywa, że celem tej inicjatywy jest wzmocnienie pozycji firm państwowych na rynku. To kolejny sygnał, że obecnie rządząca ekipa ma duży sentyment do państwowych koncernów. Widać to w zahamowaniu prywatyzacji, w zapowiedziach przejęcia kontroli nad strategicznymi branżami, zwłaszcza energetyką, w żywej wciąż koncepcji stworzenia narodowej grupy finansowej z połączenia PKO BP i PZU. Teraz do listy branż strategicznych, które trzeba skonsolidować i zachować w rękach państwa dochodzi przemysł spożywczy, choć — przyznajmy — w dość zaskakującej konfiguracji.
Ponieważ rząd Jarosława Kaczyńskiego nie jest pierwszym, który woli konsolidować niż prywatyzować, nowe koncerny narodowe będą coraz to bardziej egzotyczne. Skoro narodził się pomysł dosypania cukru do wódki, to może prędzej czy później przyjdzie pora na połączenie np. huty szkła z oczyszczalnią ścieków i stworzenie, jakżeby inaczej, nowej silnej polskiej marki.
Żarty na bok. Rząd najwyraźniej nie chce być w gospodarce jedynie regulatorem i strażnikiem zasad, ale także aktywnym graczem. To może być niezdrowe dla rynku. Po pierwsze dlatego, że nie jest dobrym rozwiązaniem, gdy zasady na rynku ustala jeden z graczy. Po drugie, ostatnie kilkanaście lat dowiodło, że państwo nie radzi sobie najlepiej jako aktywny gracz rynkowy, a dotychczasowe konsolidacje nie przyniosły zapowiadanych efektów. Nawet tak w ostatnich miesiącach chwalona Kompania Węglowa niezłe wyniki (które zresztą i tak nie rekompensują bagażu długów), zawdzięcza światowej koniunkturze na węgiel, a nie konsolidacji. Nad tworzonym kilka lat temu z wielką pompą holdingiem farmaceutycznym ostatnio zapadła cisza. Zapewne nieprzypadkowo. Mimo to, rząd brnie w tworzenie państwowych molochów wychodząc z założenia, że duże (i państwowe) jest piękne. Kilkadziesiąt lat polskiej historii nie potwierdziło słuszności tej tezy, dlaczego więc miałoby się udać tym razem?