W I kwartale banki żyły upadkiem Staropolskiego

Paweł Zielewski
opublikowano: 2000-05-16 00:00

W I kwartale banki żyły upadkiem Staropolskiego

Pierwszy kwartał 2000 roku nie był najszczęśliwszym okresem dla banków notowanych na warszawskiej GPW. Generalnie — stał pod znakiem konsekwencji upadku Banku Staropolskiego. Wydarzenie to odbiło się na wynikach instytucji finansowych w niewielkim jeszcze stopniu, jednak o wiele poważniejszych finansowych konsekwencji można spodziewać się już za półtora miesiąca, kiedy banki opublikują raporty za II kwartał 2000 roku, i jeszcze później — kiedy poznamy wyniki półrocza.

PORÓWNUJĄC wyniki banków po czterech kwartałach 1999 roku z opublikowanymi po I kwartale 2000 r. w oczy rzuca się jedno — ci, którzy tracili, nadal tracą. A właściwie — traci, bo w grę w chodzi fatalny wynik netto Banku Współpracy Regionalnej. Krakowski BWR po I kwartale 2000 roku wykazał stratę rzędu 1,7 mln zł. Zważywszy, że na koniec IV kwartału ubiegłego roku, narastająco, strata ta wyniosła 100 mln zł, można doszukiwać się pozytywów. W porównaniu jednak z I kwartałem 1999 roku znów zapala się lampka ostrzegawcza. W tym czasie bank zdołał zarobić 208 tys. zł.

ANALITYCY sprzeczają się, jaka będzie przyszłość BWR. Po przejęciu przez Deutsche Bank spodziewano się natychmiastowego ogłoszenia planu restrukturyzacji krakowskiej instytucji. Tymczasem plan, jeżeli istnieje, jest tajny. Jego efektów nie można się doszukać. Wydaje się, że DB nadal bardziej zależy na BIG BG i na przejęciu ostatecznej kontroli nad warszawskim bankiem. Niemcy koncentrują swe siły. Samemu BIG BG powiodło się w I kwartale całkiem dobrze. Bank zdołał zarobić netto ponad 11,3 mln zł, co stawia go w ścisłej czołówce giełdowych instytucji finansowych pod tym względem. Oprócz BIG BG ponad 10 mln zł zysku netto wypracowały też: Bank Handlowy (15,2 mln zł zysku netto), Pekao SA (15 mln zł), BRE Bank (12,6 mln zł).

WYDAJE SIĘ, że koniec 2000 roku będzie należał pod tym względem do BHW i BRE Banku. Citibank, który przejmuje właśnie Handlowy, znany jest ze swej skuteczności. Owa skuteczność — uwzględniając, że Amerykanie nie odejdą zbytnio od swojej polityki wobec przejmowanych instytucji — musi korzystnie odbić się na wynikach. Zwłaszcza że można założyć, że konieczne nakłady na rozwój, np. działalności detalicznej oraz koszty restrukturyzacji samego Handlowego, pokryje Citibank.

W PRZYPADKU BRE wraca nowe. Przejęcie wspólnie z Multico kontroli nad Optimusem i obecnie szukanie dla nowosądekiej spółki inwestorów strategicznych powinno BRE Bankowi „zrobić wynik” porównywalny z ubiegłorocznymi transakcjami walorami PTC czy BIG BG. I to mimo koniecznych nakładów na utworzenie banku detalicznego w ramach BRE Banku. Ponad 300 mln zł zysku netto na koniec 2000 roku (prognoza analityków Salomon Smith Barney) już dawno można odłożyć do lamusa. Wojciech Kostrzewa, prezes BRE, podczas ostatniej konferencji prasowej odmówił spekulacji na temat prognoz zysku netto na koniec roku 2000.

STRATĘ, i to dość dotkliwą, poniósł też w I kwartale Bank Częstochowa. Stracił netto 894 tys. zł. Właściwie strata ta nie powinna być zrzucana na karb kłopotów z pozyskanym inwestorem czy personalnych — wewnątrz samego banku. Nie wynika również z tworzonych w I kwartale 2000 roku rezerw celowych.

CAŁKIEM ciekawie prezentuje się czołówka banków pod względem wyniku na działalności bankowej. Najprężniejsze pod tym względem po I kwartale okazały się: Pekao SA (901,5 mln zł), BIG BG (412 mln zł), Bank Handlowy (392,2 mln zł), Bank Przemysłowo-Handlowy (339,3 mln zł), Bank Śląski (312,3 mln zł), BRE Bank (288,5 mln zł), Kredyt Bank (257,3 mln zł), Wielkopolski Bank Kredytowy (192,9 mln zł).

MOŻNA się sprzeczać, jak będzie wyglądał system bankowy na koniec roku. Na razie wszystko jest możliwe. Prawdopodobnie niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jakie konsekwencje niesie ze sobą wejście Citi do BHW. Nie wiadomo też, w jakim stopniu banki zdecydują się rzucić w końcu w wir nowoczesnych technologii i zaoferować swoje usługi korzystając z oryginalnych metod dystrybucji. Mimo szumu, Internet w bankowości detalicznej wciąż jest w powijakach. To wszystko wymaga znacznych nakładów. Na szczęście banki mogą być spokojne — na horyzoncie nie widać kolejnego potencjalnego bankruta, za którego błędy trzeba będzie jeszcze płacić.