PARYŻ (Reuters) - Koncern EADS, który ma 80 procent udziałów w zakładach lotniczych Airbusa podał we wtorek, że jego sprzedaż w trzecim kwartale wzrosła o 26 procent. EADS utrzymał także wcześniejszą prognozę dotyczącą wzrostu przychodów i zysku operacyjnego w 2001 roku.
Według spółki, w 2002 roku liczba zamówień na samoloty Airbusa spadnie do 300 z 320 w tym roku. Linie lotnicze ograniczają bowiem zamówienia, gdyż po atakach przeprowadzonych 11 września na USA cała branża pogrążyła się w kryzysie.
Według EADS, na koniec września udział Airbusa w rynku samolotów pasażerskich wynosił 58 procent.
W oświadczeniu, które towarzyszyło wynikom EADS nie ustosunkował się do poniedziałkowej katastrofy w Nowym Jorku, w wyniku której zginęło 269 osób lecących samolotem A300 linii American Airlines.
Akcje lotniczego giganta wzrosły jednak we wtorek zdecydowanie, mimo iż wstępne oględziny wskazują, że powodem katastrofy był raczej wypadek niż działanie terrorystów.
Jak dotąd nie ma zbyt wielu oficjalnych komentarzy, które mówiłyby o możliwych przyczynach katastrofy. Maklerzy w Paryżu zwracają jednak uwagę, że śledztwo nie musi wykazać iż wina leży po stronie producenta samolotu.
W poniedziałek po katastrofie w Nowym Jorku akcje EADS spadły o dziewięć procent. We wtorek do południa wzrosły już jednak o sześć procent.
EADS, który powstał w lipcu 2000 roku po połączeniu największych firm lotniczych Francji, Niemiec i Hiszpanii podał, że nadal chce, by jego sprzedaż wzrosła w tym roku o 20 procent, a zysk operacyjny o 15 procent.
W trzecim kwartale sprzedaż liczona rok do roku wzrosła do 6,642 miliarda euro z 5,285 miliarda rok wcześniej.
Po atakach z 11 września największy rywal Airbusa - amerykański Boeing zapowiedział zwolnienie 30.000 osób. Przedstawiciele europejskiego koncernu mówią jednak, że w EADS masowe zwolnienia nie będą konieczne tak długo, jak roczna liczba zamówień będzie oscylować wokół 300.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))