W lipcu złoty może stracić na wartości
Złoty jeszcze osłabnie, ale zdaniem ekonomistów, notowania polskiej waluty będą spokojne, cena dolara utrzyma się na poziomie 4 zł. O notowaniach naszej waluty w kolejnych miesiącach zdecyduje czerwcowy bilans w handlu zagranicznym.
Osłabienie złotego, zapoczątkowane w ubiegły piątek, a kontynuowane także wczoraj, było niespodzianką dla rynku. Za dolara nadal płaciliśmy ponad 4 zł, jednak w opinii ekspertów złotemu nie grozi gwałtowna deprecjacja. Lipiec zapowiada się spokojnie, inwestorzy czekają na ogłoszenie czerwcowych wskaźników makroekonomicznych. Dopiero ich negatywny poziom zapoczątkuje stały trend spadkowy dla notowań złotego.
Zły bilans handlowy
Miniony tydzień przyniósł dwie bardzo istotne z punktu widzenia rynku informacje — redukcję stóp procentowych przez RPP oraz majowe wyniki na rachunku obrotów bieżących. Reakcja naszej waluty na obie wiadomości była całkowicie odmienna. Obniżenie przez RPP podstawowych stóp o 150 punktów bazowych praktycznie nie wpłynęło na notowania złotego. Zarówno sama redukcja, jak i jej skala nie były dla rynku zaskoczeniem. Inaczej zachowała się złotówka po komunikacie o deficycie obrotów bieżących wysokości 708 mln dolarów. Zaskoczył on nawet największych pesymistów, co natychmiast odbiło się na wycenie rodzimej waluty. Za jednego dolara płacimy od piątku ponad cztery złote.
Podsumowując wydarzenia z ubiegłego tygodnia, nie należy jednak wyciągać zbyt pochopnych wniosków, że osłabienie złotego to tylko efekt wyższego deficytu w handlu zagranicznym.
— Reakcja rynku na redukcję stóp była nieco opóźniona. Informacja o deficycie miała duże znaczenia dla przeceny złotego, jednak generalnie jest to efekt kumulacji obydwu faktów — tłumaczy Mateusz Szczurek, analityk ING Barings.
Rynek poczeka
Gorszy od oczekiwań majowy bilans handlowy spowodował wyprzedaż naszej waluty. Nadal jednak nie ma potwierdzenia, że silny złoty odbił się już na naszej wymianie handlowej. Czerwiec był dopiero pierwszym miesiącem w 2001 roku, w którym bilans handlowy był negatywnym zaskoczeniem dla rynku. Na tej podstawie trudno jednoznacznie stwierdzić, że jest to początek gorszych czasów dla naszej gospodarki.
Decydujące znaczenie mieć będą wyniki na rachunku obrotów bieżących za czerwiec. Inwestorzy z podjęciem ostatecznych decyzji wstrzymają się do końca lipca.
— Na podstawie jednego miesiąca nie można wnioskować, że zapoczątkowana została tendencja osłabiania złotego. Jeżeli równie zły będzie kolejny miesiąc, wówczas będzie można mówić o pojawieniu się stałego trendu spadkowego — mówi Piotr Mielus, wicedyrektor departamentu rynków finansowych BRE Banku.
Jego zdaniem, rynek walutowy będzie stabilny i spokojnie przeczeka lipiec. Ewentualne dobre prognozy mogą nawet spowodować krótkotrwałe umocnienie polskiej waluty.
Nieznana przyszłość
Zdaniem analityków, prognozowanie kursu złotego do końca bieżącego roku jest prawie niemożliwe. Generalnie eksperci oczekują, że do końca roku złoty osłabnie o 10-15 proc. w stosunku do obecnego poziomu. Poza wielkością deficytu na rachunku obrotów bieżących oraz związanych z tym wynikami eksportu i importu, na notowania złotego wpływać będą także czynniki pozaekonomiczne. Ciągłe przesuwanie terminu podjęcia przez rząd wiążących decyzji o sposobie finansowania deficytu budżetowego wzmaga niepewność rynku. Niepewna przyszłość minister skarbu Aldony Kameli-Sowińskiej stawia pod znakiem zapytania dalszy przebieg procesu prywatyzacyjnego i wpływów z tego tytułu do budżetu państwa. Mniejsze dochody z tego źródła wymuszą dodatkowe emisje państwowych papierów dłużnych.
— Finansowanie deficytu dodatkowymi emisjami nie pozostanie bez wpływu na papiery wartościowe. Spadek popytu i wymuszony wzrost ich rentowności odbije się negatywnie na kursie złotego — ostrzega Mateusz Szczurek.