W lutym złotego czeka stabilizacja

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2003-02-04 00:00

W lutym rynek walutowy będzie stabilny. Wydarzenia wewnętrzne nie zagrożą sile złotego. Uwaga inwestorów będzie skupiona na Iraku.

Styczeń był kolejnym miesiącem, gdy żaden ekonomista nie przewidział dokładnie kursu złotego w stosunku do dolara i euro. Optymistyczne zapowiedzi o sile złotego spełniły się tylko w połowie — o ile kurs amerykańskiej waluty nie sprawił analitykom zawodu, o tyle euro zaskoczyło wszystkich.

Notowania waluty Eurolandu osiągnęły poziom 4,09 zł, podczas gdy zdecydowana większość ekonomistów, uczestniczących w naszej styczniowej sondzie, nie przewidywała przekroczenia progu 4 zł. W tej sytuacji zwycięzcą ubiegłomiesięcznego rankingu został Mariusz Potaczała z TMS, którego prognozy 3,84 zł za dolara i 4,07 zł za euro tylko nieznacznie odbiegały od rzeczywistości — 31 stycznia dolar kosztował 3,8205 zł, zaś euro 4,0976 zł.

Analitycy swoje niecelne strzały tłumaczą sytuacją zewnętrzną, szczególnie niepewnością związaną z wojną w Iraku.

— W styczniu nastąpiło spiętrzenie niepewności na świecie. Nie widać poprawy sytuacji gospodarczej w USA i UE, nadal nie wiadomo, czy i kiedy wybuchnie wojna w Iraku — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Zdaniem analityków, także w lutym notowania złotego będą przebiegać pod dyktando sytuacji na rynku eurodolara. Inwestorzy będą uważnie śledzić przebieg konfliktu w Zatoce Perskiej i to zdecyduje o sile obu walut. Czynniki makroekonomiczne mają od kilku miesięcy raczej neutralne znaczenie dla rynku walutowego.

— Fundamenty gospodarcze USA nie odbiegają od sytuacji w UE. Na siłę euro może wpływać twarda polityka banku centralnego, który utrzymuje 2-proc. różnicę pomiędzy stopami procentowymi krajów Unii i Stanów — tłumaczy Mirosław Gronicki, główny ekonomista Millenium Banku.

— Można licytować się, gdzie jest gorzej. Inwestorzy na razie wybrali Europę, lepiej oceniając jej perspektywy — dodaje Arkadiusz Garbarczyk, ekonomista BRE Bank.

Gorszą ocenę Stany Zjednoczone zawdzięczają uwikłaniu w ewentualny konflikt zbrojny oraz pogarszającemu się deficytowi na rachunku obrotów bieżących. Niepewna przyszłość zniechęca inwestorów do zaangażowania środków na rynku amerykańskim, pogarszając z miesiąca na miesiąc bilans handlowy USA.

W ocenie ekonomistów luty na polskim rynku walutowym zapowiada się spokojnie — czeka nas stabilizacja kursów obu najważniejszych walut na poziomie zanotowanym w ostatnich dniach stycznia. Jeżeli nie nastąpi przełom za granicą, czynniki krajowe będą neutralne dla złotego.

W tym miesiącu nie powinny powtórzyć się wydarzenia, które rozchwiały rynek w połowie stycznia — interwencje słowne polityków oraz nieoczekiwana, 200-pkt redukcja stóp procentowych na Węgrzech. Także ewentualne interwencje na rynku resortu finansów nie powinny być zaskoczeniem, tym bardziej że Grzegorz Kołodko zapowiedział rzetelne informowanie o ewentualnych planach skupu walut na rynku.

RPP również nie budzi już emocji wśród graczy, nawet biorąc pod uwagę potencjalny kolejny rekord inflacji w lutym.

— Rada nie obetnie stóp więcej niż o 25 pkt bazowych, czego rynek praktycznie nie zauważy. Bardziej obawiam się konfliktu w koalicji, pomiędzy SLD-UP i PSL — mówi Piotr Bielski.

Wybiegając w przyszłość, ekonomiści nie przewidują niespodzianek na rynku złotego ze strony czynników wewnętrznych. Jeszcze w marcu powinno być spokojnie i stabilnie, dopiero potem zacznie się nerwowość związana z referendum przedakcesyjnym.

— W drugiej połowie roku złoty będzie słabszy. Niepewność na rynku spowoduje pogarszanie się bilansu handlowego Polski, wzrost inflacji oraz zmiana składu RPP na początku 2004 r. — prognozuje Łukasz Tarnawa, główny analityk PKO BP.