W mieszkaniówce letnia stagnacja

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2009-07-21 00:00

W kryzysie jedne miasta mają się całkiem nieźle, inne wciąż nie mogą sobie poradzić ze zmianą zasad gry.

Od lat w wakacje na rynku nieruchomości powtarza się ten sam scenariusz, czyli prawie całkowite wyhamowanie zakupów.

W kryzysie jedne miasta mają się całkiem nieźle, inne wciąż nie mogą sobie poradzić ze zmianą zasad gry.

W letnie miesiące większość klientów nie ma głowy do tak ważnych decyzji, jak zakup nieruchomości, za którą zazwyczaj trzeba prze-cież płacić przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. A w tym roku na okres wakacyjnej stagnacji nakłada się kryzys, który na rynku nieruchomości zagościł już pod koniec 2008 r. Eksperci Ober- -Haus przyjrzeli się sytuacji na rynku w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Łodzi i Poznaniu.

Warszawa: ceny stop

Na stołecznym rynku nieruchomości aktywności nie wykazują nie tylko klienci, ale i deweloperzy, którzy przestali kusić atrakcyjnymi obniżkami cen. Przynajmniej ci, którzy wznieśli budynki lub wznoszą je w najlepszych lokalizacjach.

— Nieruchomości w atrakcyjnych miejscach utrzymują stałą, wysoką cenę i zawsze mają grupę nabywców. Podobnie jak inne dobra luksusowe takie mieszkania mają wysokie ceny i doskonałą jakość. Nie tracą na wartości, zawsze są atrakcyjne, nie wychodzą z mody — przekonuje Anna Berezowska z Ober- -Haus.

Choć zainteresowani kupnem mieszkania w Warszawie przeglądają głównie oferty z rynku pierwotnego, to najwięcej transakcji zawiera się na rynku wtórnym.

Kraków: wtórny kuleje

W stolicy Małopolski najpopularniejsze w ostatnich miesiącach są mieszkania dwupokojowe z rynku pierwotnego o powierzchni 40-55 mkw., na ogół kupowane na własny użytek. Bardzo często klienci szukają tu mieszkań dostępnych w ramach programu "Rodzina na swoim".

Natomiast na lepsze czasy wciąż czeka rynek wtórny. Zainteresowanie na nim jest znacznie mniejsze głównie z powodu cen. Ludzie pytają przede wszystkim o najtańsze mieszkania — do 300 tys. zł.

Trójmiasto: obniżki

Na rynku trójmiejskim wciąż niemal bez problemu można wynegocjować korzystne obniżki, które wahają się od 10 do 15 proc. od ceny ofertowej. Najwyższe deweloperzy stosują w inwestycjach, w których mają do sprzedania ostatnie lokale. Tam klienci mogą liczyć na nawet 30 proc. upustu.

Ale analityków niepokoi, że w Trójmieście znacznie spada liczba wniosków o pozwolenie na budowę. Przez najbliższy rok albo nawet dwa na rynek trafi więc mniej nowych budynków. Szacuje się, że nie powstanie nawet 30-35 proc. planowanych do niedawna inwestycji. A jeszcze gorzej jest na rynku wtórnym, gdzie sprzedaż ciągle spada.

Łódź: rynek tonie

Na rynku nieruchomości w Łodzi już od dawna nie jest najlepiej. Niskie przychody mieszkańców miasta nie pozwalają im na zaciąganie kredytów hipotecznych na duże kwoty. Lekarstwem dla rynku jest większa obniżka cen ofertowych. Ale choć na rynku wtórnym w ostatnich miesiącach spadły one o 6 proc., to i tak popyt jest niewielki.

Popularne są tylko zabytkowe fabryki, które deweloperzy na wyścigi wykupywali na fali mody na lofty. Ostatnio w XIX-wiecznej przędzalni Izraela Poznańskiego na terenie CH Manufaktura powstał pierwszy w Łodzi czterogwiazdkowy hotel Andel’s. Rewitalizacja kosztowała Warimpex Group ponad 70 mln EUR.

Poznań: jest dobrze

— Czerwiec to kolejny miesiąc, w którym obserwujemy w Poznaniu ożywienie. Liczba transakcji na rynku pierwotnym i wtórnym rośnie. Większość atrakcyjnych ofert sprzedaje się w kilka tygodni, co jeszcze niedawno było tylko marzeniem sprzedających — twierdzi Cezary Czerniejewski z Ober-Haus.

Problemy ze znalezieniem nabywców mają deweloperzy, którzy budują najdroższe mieszkania. Dlatego wielu wciąż proponuje bonusy. Natomiast największym powodzeniem cieszą się mieszkania gotowe do odbioru.

Wakacje to co roku okres mniejszej lub większej stagnacji na rynku nierucho- mości. Teraz jest jednak posucha rozciągnęła się także na inne miesiące. Jedne lokalne rynki mają się mimo wszystko nieźle, inne nieco gorzej. A do poprawy sytuacji jeszcze daleko. Wciąż jednym z głównych pytań, jakie zadają potencjalni nabywcy mieszkań, jest wielkość obniżek i ich okres. Normalniej może być dopiero, gdy bardziej dostępne będą kredyty hipoteczne, także w obcych walutach.