W obronie prezesa

Paweł Janas
opublikowano: 10-11-2006, 00:00

Szef rady PKN rezygnuje, bo nie chce się zgodzić na odwołanie prezesa, który wczoraj pochwalił się dobrymi wynikami.

To był dzień Orlenu. I to pod dwoma względami. Najpierw spółka pokazała dobre wyniki, które podekscytowały inwestorów, potem — ku sporemu zaskoczeniu — do dymisji podał się szef jej rady nadzorczej.

Ach ta polityka

Do tego drugiego wydarzenia doszło już po zamknięciu sesji. Maciej Mataczyński, szef rady nadzorczej PKN, postawił sprawę jasno. Chodzi o naciski na odwołanie Igora Chalupca ze stanowiska prezesa.

„Przyczyny, dla których akcjonariusz kontrolujący (czyli skarb państwa) domaga się odejścia prezesa, nie są związane z oceną pracy Igora Chalupca jako menedżera, a moim zdaniem powinny być to jedyne kryteria, jakimi powinna kierować się rada” — napisał w oświadczeniu Maciej Mataczyński.

Dodał, że pozostał jedynym członkiem rady, który sprzeciwia się odwołaniu prezesa Chalupca i zmianom w zarządzie.

— Uważam, że w trakcie wyjątkowo trudnej operacji gospodarczej, jaką jest przejmowanie przez PKN rafinerii w Możejkach, spółce potrzebna jest przede wszystkim stabilizacja zarządzania — podkreślił.

— Nie jest rolą prezesa komentowanie wewnętrznych relacji w radzie i między akcjonariuszami. Jest bardzo miło usłyszeć taką pochwałę zarządu i jej prezesa z ust szefa rady. Szkoda tylko, że ocena ta zawarta jest w takim kontekście, przy okazji składania rezygnacji — mówi prezes Igor Chalupec.

Tymczasem Orlen miał się wczoraj czym pochwalić, prezentując wyniki III kwartału. Spółka wypracowała przychody na poziomie 14,9 mld zł. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 1037 mln zł — o 8,2 proc. więcej w stosunku do II kwartału 2006 r. oraz o 4,3 proc. więcej w porównaniu z III kwartałem 2005 r. Jak przekonywali wczoraj przedstawicie PKN, na dobre rezultaty duży wpływ miał segment detalicznej sprzedaży paliw.

— W III kwartale uzyskał on lepsze wyniki niż segment chemiczny, a w kolejnym może się okazać, że przyniesie większe zyski niż segment petrochemiczny — ocenia Igor Chalupec.

Czwarty kwartał dla detalu też ponoć zaczął się bardzo obiecująco. Nieco konkretów. Według danych podanych przez firmę, wynik operacyjny sprzedaży detalicznej paliw zamknął się kwotą na poziomie 187 mln zł, co oznacza ponadtrzykrotny wzrost w porównaniu z III kwartałem 2005 r. Poprawa wyników była możliwa dzięki poprawie marż i zwiększeniu sprzedaży. Jednostka dominująca, czyli sam Orlen, sprzedała w III kwartale 814 mln litrów, o 15,7 proc. więcej w stosunku do III kwartału 2005 r.

— Dzięki temu powstrzymaliśmy spadek sprzedaży i zaczęliśmy odzyskiwać rynek — ocenia Wojciech Heydel, wiceprezes spółki.

W ostatnich latach Orlen co roku ustępował w tym segmencie pola rywalom, głównie zachodnim koncernom paliwowym. W 2003 r. jego udział w rynku wynosił nawet 35,4 proc., a pod koniec 2005 r. skurczył się do 27 proc.

— Na pewno mamy więcej niż 27 proc., choć za wcześnie jeszcze, by podawać konkretne liczby — mówi enigmatycznie Wojciech Heydel.

Lepiej za granicą

Na dobre wyniki detalu złożyły się też osiągnięcia tego segmentu za granicą. Wraz ze stacjami w Czechach i Niemczech grupa sprzedała w III kwartale 1398 mln litrów paliw, o 13 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Warto dodać, że poprawiła się sytuacja w Orlen Deutschland, który dotychczas był piętą achillesową koncernu. Niemiecka spółka wypracowała zysk netto wysokości 24 mln zł wobec 9 mln zł w III kwartale 2005 r. i wobec 4 mln zł straty w II kwartale tego roku. Także w Czechach Orlen przełamał kiepską dotąd passę Benziny.

Paweł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu