PAP: Decyzję zezwalającą na powstanie w Olsztynie megahurtowni Macro Cash and Carry wydał w piątek prezydent miasta Czesław Małkowski (SLD). Miejscowi kupcy czują się oszukani, a przedstawiciele miejskich struktur SLD - zlekceważeni.
Centrum Handlu Hurtowego Macro Cash and Carry ma powstać na prawie pięciohektarowym terenie, należącym do spółki drobiarskiej Indykpol w Olsztynie. Firma ta chce sprzedać grunt spółce Makro i od zgody na budowę megahurtowni uzależniła utrzymanie swej produkcji w Olsztynie. Gdyby władze Olsztyna nie zgodziły się na centrum handlu hurtowego, Indykpol miał przenieść produkcję do Świebodzina (woj. lubuskie). To wiązałoby się ze zwolnieniem połowy z półtoratysięcznej załogi.
Prezydent Małkowski, ogłaszając decyzję o udzieleniu zgody na budowę w Olsztynie Centrum Handlu Hurtowego, podkreślił, że warunkuje ją m.in. tym, iż inwestor wyremontuje położoną przy hurtowni zniszczoną ulicę Lubelską. Ulica prowadzi do drogi krajowej nr 16, wiodącej w kierunku Wielkich Jezior Mazurskich.
Zadowolenia z decyzji nie kryją pracownicy Indykpolu.
Natomiast kupcy czują się oszukani. Argumentują, że powstanie hurtowni spowoduje upadek sklepów spożywczych, a pracę straci około 1500 osób.
"Uważamy, że prezydent nas oszukał. Obiecał nam w zawartym rok temu porozumieniu, że nie podejmie decyzji o powstaniu kolejnego supermarketu bez obiektywnego opracowania studium nasycenia handlu w mieście" - powiedziała PAP prezes Stowarzyszenia Kupców Lewiatan Orbita Jadwiga Duszkiewicz.
Z kolei szef miejskich struktur SLD w Olsztynie Witold Gagacki ocenił, że prezydent Małkowski zlekceważył członków Sojuszu, nie konsultując z nimi decyzji. "Czujemy się zlekceważeni przez prezydenta. Jest to prezydent z naszego nadania i liczyliśmy na to, że zaplecze polityczne, które stanowimy, będzie miało coś do powiedzenia w tej kwestii. Prezydent utracił nasze zaufanie. Czy utracił poparcie, to zobaczymy" - powiedział w Polskim Radiu Olsztyn przewodniczący olsztyńskiego SLD.