W Polsce nie będzie trudno o pracę

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-03-07 22:00

Znaleźliśmy się w czołówce państw, w których o etaty będzie najłatwiej.

Najnowsza odsłona raportu ManpowerGroup powinna ucieszyć polskich pracowników. Pod względem tzw. optymizmu zatrudnienia uplasowaliśmy się na czwartym miejscu wśród państw regionu EMEA, który obejmuje Europę, Bliski Wschód i Afrykę. W najbliższym kwartale niemal co piąty (18 proc.) z 750 krajowych przedsiębiorców przewiduje zwiększenie liczby stanowisk, a tylko 6 proc. chce ciąć etaty. Siedmiu na dziesięciu(70 proc.) nie planuje zmian personalnych. Dla porównania: na świecie o pracę będzie najłatwiej w Indiach — prognoza netto zatrudnienia (różnica między liczbą pracodawców przewidujących zwiększenia zatrudnienia a liczbą pracodawców deklarujących jego spadek) wzrośnie tam aż o 38 proc. O swoje posady nie powinni się też martwić mieszkańcy Japonii (22 proc.) i Tajwanu (20 proc.). Najtrudniej utrzymać lub znaleźć etat będzie w Brazylii (-10 proc.), we Francji (-1 proc.) i Włoszech (0 proc.).

— W Polsce koniunktura gospodarcza sprzyja zwiększonej konsumpcji i nowym inwestycjom, co pozytywne wpływa na rynek pracy. Tworzenie miejsc pracy będzie domeną dużych przedsiębiorstw, jakkolwiek chęć powiększania zespołów deklarują także decydenci w małych i średnich spółkach — informuje Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce. Jej zdaniem, zwiększa się zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników, co w połączeniu z rosnącym niedoborem talentów będzie rzutowało na przyszłą sytuację. Ekspertka spodziewa się wzmożonych działań obliczonych zarówno na przyciągnięcie, jak i utrzymanie najlepszych pracowników. Jej zdaniem, aby podołać temu zadaniu, wewnętrzne działy HR będą musiały wzmocnić współpracę z doświadczonymi agencjami zatrudnienia. Manpower przeanalizował plany rekrutacyjne w dziesięciu sektorach. We wszystkich prognoza netto zatrudnienia okazała się dodatnia. Największy wzrost (20 proc.) prognozują przedsiębiorcy budowlani. Wyraźny entuzjazm widać także wśród restauratorów i hotelarzy (14 proc.), przedstawicieli produkcji przemysłowej (13 proc.), transportowców, logistyków (12 proc.) i handlowców (11 proc.). Zdecydowanie gorsze nastroje panują w energetyce i gazownictwie (2 proc.), w kopalniach, rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie (1 proc.).