W prawie na razie bez rewolucji

W pierwszym roku rząd nie wprowadził w życie przełomowych regulacji gospodarczych. Jednak w 2017 r. nadciąga tsunami nowego prawa dla firm

W pierwszym roku działania każdego nowego rządu zaczyna obowiązywać niewiele nowych przepisów prawa gospodarczego. Przyczyna jest prozaiczna: przeciętnie prace nad jedną ważną ustawą gospodarczą trwają co najmniej kilka miesięcy, a zazwyczaj dłużej. Ponadto ustawy wprowadzające zmiany w podatkach dochodowych nie mogą wchodzić w ciągu roku i muszą czekać do 1 stycznia kolejnego. I tak właśnie jest z obniżeniem podatku CIT z 19 do 15 proc. To jedna z głównych obietnic z exposé premier Szydło i została w pełni zrealizowana w pierwszym roku. Inna rzecz, że ta obniżka została skrytykowana przez… organizacje przedsiębiorców.Zarzutów było wiele, jednym z istotnych jest to, że mało spółek z tego skorzysta, a niższy CIT stanie się nowym narzędziem optymalizacji podatkowej dla kombinatorów.

Zobacz więcej

Fot. Jerzy Dudek / Forum

W tym roku rząd skupił się przede wszystkim właśnie na kwestiach podatkowych i udało mu się stworzyć klimat społecznej akceptacji i mobilizacji dla tzw. uszczelnienia systemu podatkowego, głównie VAT, co ma przegonić wyłudzaczy okradających budżet państwa. Termin „uszczelnienie” nagminnie powtarzany był jak mantra przez członków rządu i posłów PiS.

W tym zakresie udało się wprowadzić w życie tzw. klauzulę do walki z unikaniem opodatkowania (obowiązuje od 15 lipca 2016 r.) oraz tzw. jednolity plik kontrolny (firmy wysyłają fiskusowi dane gospodarcze na potrzeby kontroli). Do sukcesów fiskusa w tym roku należy też zaliczyć wyraźny wzrost skuteczności kontroli skarbowej.

Wielkim dziełem rządu miały być podatki sektorowe: bankowy i handlowy, pojawił się też pomysł jednolitego podatku (ramki obok). Natomiast głównym narzędziem uszczelnienia systemu podatkowego miała być obszerna nowelizacja ustawy o VAT. MF długo nie potrafiło przedstawić projektu. Gdy do tego doszło, organizacje przedsiębiorców i doradcy podatkowi uznali projekt za groźny dla firm, także uczciwie płacących podatki.

Nowelizacja ustawy o VAT obecnie jest na etapie sejmowym. Ważnym aktem prawnym jest ustawa o Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), zakładająca rewolucyjne zmiany strukturalne w skarbówce (m.in. zwolnienia wszystkich pracowników, weryfikacja ich i ponowne zatrudnienie „najlepszych”). Projekt ten powstał w MF, ale do Sejmu trafił jako… poselski (PiS), omijając uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje publiczne.

Projekt ustawy o KAS został już uchwalony przez Sejm. Wymienione ustawy podatkowe zaczną obowiązywać od 2017 r. Eksperci twierdzą, że zawierają one więcej niekorzystnych dla firm regulacji niż korzystnych, bo mogą w praktyce docisnąć podatkowej śruby także uczciwym przedsiębiorcom. Obawy firm budzi też projekt resortu sprawiedliwości ułatwiający państwu konfiskowanie majątków firm „zamieszanych” w złamanie prawa (rząd go jeszcze nie przyjął). Na drugim biegunie rządowych „reformatorów” jest resort rozwoju, pracujący nad wieloma projektami w ramach tzw. planu Morawieckiego oraz „Konstytucją biznesu”.

Obecnie rząd finiszuje z pakietem „100 zmian dla firm”, będącym pierwszą częścią planu Morawieckiego. Jego korzystne dla firm regulacje zaczną wchodzić od początku przyszłego roku. 18 listopada 2016 r. wicepremier ma przedstawić „Konstytucję biznesu”, zawierającą szereg zasad chroniących przedsiębiorców i wzorującą się na wolnościowej ustawie Wilczka.

Handlowcy pod polityczną presją

Rok rządów Prawa i Sprawiedliwości to dla branży handlowej rok nieustannych przepychanek, związanych z realizacją jednej ze sztandarowych obietnic wyborczych, czyli wprowadzeniem tzw. podatku od hipermarketów. Według założeń, miał on wyrównać szanse polskich przedsiębiorców. Po wyborach szybko okazało się, że podatek będzie dotyczył nie tylko największych sklepów i sieci z zagranicznym kapitałem, ale wszystkich detalistów (po poprawkach wyłączono z niego e-sklepy), wciąż jednak nie jest jasne, kogo w jakim stopniu.

Przyjęta przez Sejm ustawa przewiduje stawki progresywne, uzależnione od wielkości obrotu, ale zakwestionowała to Komisja Europejska, która obecnie analizuje polskie przepisy. Pobór podatku, który miał przynosić budżetowi nawet 2 mld zł rocznie, jest obecnie zawieszony, a detaliści wciąż nie wiedzą, jaką przyjmie formułę – rozważany jest bowiem wariant stawki liniowej – i od kiedy będą musieli go płacić. Poza podatkiem branża obawia się dwóch zmian w prawie – zakazu handlu w niedzielę, w sprawie którego obywatelski projekt ustawy wniosła Solidarność, i procedowanej właśnie przez Sejm ustawy, która dotyczy nadużywania pozycji konkurencyjnej w relacjach z dostawcami. Ta ostatnia przewiduje idące w dziesiątki, a nawet setki milionów złotych kary dla detalistów i hurtowników nawet za nieumyślne nadużycia.

Banki radzą sobie z podatkiem

Od 1 lutego banki płacą 0,44 proc. podatku od aktywów. Podatkiem poza bankami objęte są towarzystwa ubezpieczeniowe i firmy pożyczkowe, a także SKOK-i. Tyle że ze względu na próg odcięcia w wysokości 4 mld zł sumy bilansowej, zwalniający z daniny, tylko jedna kasa wpłaca pieniądze do budżetu. Z tych samych względów strzyżenia uniknęły banki spółdzielcze. W ustawie budżetowej rząd zapisał, że spodziewa się zebrać od banków 5,5 mld zł w 2016 r. Już na starcie wiadomo było, że jest to plan niewykonalny, ponieważ ustawa weszła w życie z miesięcznym opóźnieniem. Potem okazało się, że kilka banków realizuje program naprawczy, co zwalnia z płacenia daniny i uszczupla wpływy budżetowe o kilkadziesiąt milionów złotych miesięcznie.

Na koniec wreszcie przeszacowano wielkość podstawy opodatkowania, czyli wartość aktywów, co w pewnym stopniu jest skutkiem przetransferowania pewnej części płynności w bankach w obligacje skarbowe, zwolnione z podatku. W czerwcu Ministerstwo Finansów skorygowało prognozę wpływów z podatku do 4 mld zł. Na koniec sierpnia banki zapłaciły fiskusowi 2,1 mld zł. W trzecim kwartale dorzuciły około 1 mld zł. Wygląda na to, że przeszacowane założenia resortu finansów zostaną zrealizowane. Na razie nie widać zapowiadanych przez przeciwników ustawy negatywnego wpływu podatku na akcję kredytową i koszty finansowania.

Nie ma też spodziewanego wzrostu cen usług bankowych. Poszły jednak w dół ceny depozytów. Posiadacze lokat są głównymi poszkodowanymi przez podatek. Skutków daniny nie odczuwają jeszcze akcjonariusze banków, w każdym razie nie w pełni, ponieważ wyniki finansowe w tym roku istotnie wsparły przychody ze sprzedaży akcji w Visa Europe i w efekcie zyski niektórych banków po trzech kwartałach są takie same lub nieco niższe niż przed rokiem. W pełni skutki ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych inwestorzy odczują w 2017 r. Odpowiednio mniejsze będą też dywidendy.

OKIEM EKSPERTA

Jeszcze nie napsuli, ale…

MACIEJ GRELOWSKI

przewodniczący Rady Głównej BCC

OCENA: 2

Rząd w sferze werbalnej prezentował się jako „psuj” klimatu dla przedsiębiorczości, podnosząc ryzyko dla firm, jednak faktyczne jego działania nie zaszkodziły gospodarce. Jeszcze nie zaszkodziły, bo niewykluczone, że do tego dojdzie. Na razie warunki dla prowadzenia działalności gospodarczej nie zmieniły się ani na dobre, ani na złe. Należy pochwalić skuteczniejszą walkę z szarą strefą i wyłudzeniami VAT. Obawiam się jednak, że w nadchodzącym roku polska gospodarka będzie traciła ogromne pieniądze. Już widać niepokojące tego zapowiedzi jak spadek inwestycji, wzrost długu publicznego, zastój w wydatkowaniu pieniędzy z UE, znacznie niższy niż oczekiwano wzrost PKB na poziomie 2,5 proc. Dane makroekonomiczne się pogarszają i taki będzie trend w 2017 r. Spodziewam się też podnoszenia podatków, bo rząd będzie szukał pieniędzy na sfinansowanie swoich rozdętych programów socjalnych. Możliwe, że kilka ułatwień dla firm pojawi się w ramach planu Morawieckiego, ale przełomu to nie przyniesie.

OKIEM EKSPERTA

Niemrawe początki, ale przyśpieszą

PROF. WITOLD MODZELEWSKI

prezes Instytutu Studiów Podatkowych

OCENA

5 za zwalczanie nadużyć i wyłudzeń podatkowych

2 za brak koniecznych działań legislacyjnych wzmacniających system podatkowy

Zdecydowanie największym minusem dla rządu jest nieprzeprowadzenie koniecznej naprawy ustawy o podatku VAT. Skutkiem tego zaniechania są mniejsze dochody budżetowe niż można było uzyskać dzięki zreformowaniu systemu VAT i jego uszczelnienia. Wprowadzenie klauzuli do walki z unikaniem opodatkowania jeszcze nie przyniosło żadnych rezultatów. Nie ma też pewności że w nadchodzącym roku będą z tego jakiekolwiek korzyści dla budżetu. Jako plus zapisałbym rzeczywistą aktywizację kontroli skarbowej i zwiększenie jej skuteczności. Kontrolerzy nie tylko ustalili dużo więcej nieprawidłowości, ale ich aktywność przynosi też efekt prewencyjny i wielu zniechęca do nadużyć podatkowych. W 2017 r. spodziewam się zwiększenia nacisku na zwalczanie nieopodatkowanych biznesów, których działalność uderza w uczciwych przedsiębiorców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, Współpraca: Marcel Zatoński, Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W prawie na razie bez rewolucji