W Rosji jest więcej miejsca na polskie mleko

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-10-18 00:00

Polscy producenci mogą zająć w Rosji miejsce litewskich. Z miejsca po zablokowanych niemieckich już korzystają

Od grudnia Polska korzysta z zakazu eksportu niemieckich produktów mleczarskich do Rosji. W pierwszym półroczu nasz eksport na ten rynek wyniósł 58 mln EUR (w całym 2012 r. 84,6 mln EUR — dane GUS). W zeszłym tygodniu polskie mleczarstwo dostało kolejną szansę dzięki blokadzie nałożonej przez Rosję na import z Litwy.

SEROWARZY W MAŁO SEROWYM NARODZIE: Nasze największe mleczarnie albo właśnie zakończyły rozbudowę mocy serowarskich, albo je wciąż powiększają, głównie pod kątem rynków zagranicznych. Sami Polacy jedzą rocznie 11 kg serów (średnio na osobę, razem z twarogami), o 7 kg mniej niż Europejczycy. [FOT. WM]
SEROWARZY W MAŁO SEROWYM NARODZIE: Nasze największe mleczarnie albo właśnie zakończyły rozbudowę mocy serowarskich, albo je wciąż powiększają, głównie pod kątem rynków zagranicznych. Sami Polacy jedzą rocznie 11 kg serów (średnio na osobę, razem z twarogami), o 7 kg mniej niż Europejczycy. [FOT. WM]
None
None

Ciekawy rynek...

W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku Litwa sprzedała do Rosji 31 tys. ton produktów mlecznych wartości 105 mln EUR, czyli 85 proc. mleczarskiego eksportu. Został on wstrzymany, gdyż — jak poinformowały rosyjskie służby sanitarne — w wyrobach znajdowały się pleśnie, drożdże i bakterie E.coli. Nasza branża od razu odnotowała wzrost zainteresowania polskimi produktami.

— Po ograniczeniu importu naturalnie pojawia się wolne miejsce, które mogą zająć również polskie mleczarnie. Jeśli więc ma się wolne moce, to z dnia na dzień można zacząć produkcję na nowy rynek i uruchomić eksport — mówi Tomasz Głasek, dyrektor handlowy Piątnicy. Piątnica przyznaje, że z trudnością zaspokaja popyt krajowy, ale obecnie kończy dużą rozbudowę zakładu.

— Od kilku lat sprzedajemy do Rosji nasze serki i twarogi, ale dotychczas były to niewielkie wolumeny, a teraz rozmawiamy o znacznie większych — twierdzi Tomasz Głasek. Mlekovita mówi o ewolucyjnym rozwoju sprzedaży na tamten rynek.

— Każde ograniczenie zagranicznych dostawców wpływa na poprawę koniunktury u dopuszczonych do handlu w Rosji, a to bardzo ciekawy rynek — twierdzi Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity.

— Rosja jest ciekawa nie tylko ze względu na małą odległość od Polski i wielkość rynku, ale przede wszystkim ze względu na to, że nie jest to rynek dojrzały, więc sprzedaż można zwiększać nawet nie kosztem innych, ale dzięki rosnącemu popytowi — uważa Marta Skrzypczyk, koordynator Sekcji Analiz Sektora Rolnospożywczego w banku BGŻ.

...choć niestabilny

Jej zdaniem, nawet jeśli embargo zostanie zniesione, to proces powrotu przez producentów litewskich czy niemieckich na tamten rynek będzie długotrwały.

— W sprzedaż do Rosji warto inwestować również dlatego, że naszym serom czy masłu coraz trudniej będzie przebić się na dojrzałym rynku europejskim. Większość unijnych graczy zwiększyło moce, więc będą zwiększać sprzedaż, a ponadto o ile zachodni producenci mają wypracowaną markę, o tyle nasi — nie, a bez niej bardzo trudno jest zainteresować nabywców z UE. Oczywiście taki kierunek eksportu jest politycznie niestabilny, ale podobnie jest w Chinach czy na Bliskim Wschodzie. Wszystkie te rynki są natomiast dużą szansą do zwiększenia obrotów — twierdzi Marta Skrzypczyk.

W ostatnim czasie Rosjanie mieli sporo zastrzeżeń również do polskich produktów. Wstrzymali m.in. eksport serów z Polmleku, twierdząc, że posiadały etykiety z zakładów, które nie mają prawa eksportu na rosyjski rynek. Wątpliwości rosyjskich służb wzbudziła także wieprzowina i jabłka. Ich przedstawiciele sugerowali nawet możlwość wprowadzenia embarga.

Rosyjskie talerze z polskim jedzeniem

Rosjanie kupili w zeszłym roku naszą żywność za niemal 1 mld EUR (dane wstępne GUS za 2012 r.) Największym wzięciem cieszyły się owoce, których wyeksportowaliśmy za ponad 1,23 mld zł.

Zdecydowaną większość z nich stanowiły jabłka deserowe. Za wschodnią granicę wysyłamy już prawie połowę krajowych zbiorów. Prawie 700 mln zł rosyjscy konsumenci zapłacili za polskie warzywa, a za przetwory i mięso po ponad 400 mln zł. Sprzedaż produktów mleczarskich i słodyczy na tamten rynek przyniosły polskim producentom po około 350 mln zł.