Polska w zakresie dostaw surowców energetycznych jest uzależniona praktycznie w całości od importu z obszaru b. ZSRR - poinformował w czwartek w Sejmie wiceminister gospodarki Piotr Naimski.
Naimski przedstawił informację - na wniosek klubu parlamentarnego PiS - "w sprawie działań rządu mających na celu dywersyfikację dostaw nośników energii".
Szef sejmowej komisji gospodarki Artur Zawisza (PiS) powiedział, że cztery lata rządów SLD doprowadziły do stanu, w którym Polska "znalazła się na krawędzi bezpieczeństwa energetycznego". "Niestety, w ciągu tych czterech lat premier Leszek Miller i prezes Gazpromu (rosyjskiego koncernu gazowego-PAP) Aleksiej Miller, nolens volens, osiągali te same skutki w swej działalności" - powiedział Zawisza.
Poseł PiS zwrócił się do przedstawicieli resortu sprawiedliwości z pytaniem o działania mające na celu wszczęcie postępowań wyjaśniających ewentualną odpowiedzialność osób, które przyczyniły się do powstania zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego.
Oprócz Leszka Millera wymienił b. wicepremiera Marka Pola i b.ministra gospodarki Jacka Piechotę (do chiwli nadania depeszy nie udało sie z nimi skontaktować).
Zastępca prokuratora generalnego Irena Okrągła powiedziała, że 23 stycznia zostało wszczęte śledztwo w sprawie nieprawidłowości związanych z dostawą gazu do Polski. Śledztwo takie zapowiedział 3 stycznia br. szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Zostało ono zlecone prokuraturze w Katowicach.
Informację o wszczęciu śledztwa potwierdził w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Tomasz Tadla. "Postępowanie dotyczy porozumień i umów dotyczących dostaw gazu do Polski i ewentualnych nieprawidłowości z tym związanych" - powiedział. Dodał, że jest zbyt wcześnie na udzielanie szerszych informacji na temat zakresu śledztwa.
Naimski zaznaczył, że rząd analizuje wiele możliwości, które doprowadzą do dywersyfikacji dostaw gazu i innych nośników energii do Polski.
Jako możliwe kierunki dostaw gazu, wymienił: obszar Morza Północnego, Azję Środkową z basenem Morza Kaspijskiego, Iran, Afrykę Północną; mówił także o budowie gazoportu, co da możliwość dostarczania gazu skroplonego drogą morską. Naimski nie chciał jednak ujawnić szczegółów, bowiem - jak podkreślił - nie można +prowadzić rozmów za pośrednictwem mediów+.
Naimski zapowiedział jednak, że zostaną podjęte negocjacje handlowe między polskimi a norweskimi spółkami branży paliwowej.
Jego zdaniem, Norwegia jako producent gazu zamierza do 2008 r. zwiększyć eksport do Europy o 50 proc., z 80 mld m sześć. - do 120 mld m sześć. Naimski zaznaczył, że budowa gazoportu jest "bardzo poważnierozpatrywana". "Spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), która się tym zajmuje, ma rozpisany przetarg na doradcę, który wykona tzw. studium wykonalności" - powiedział.
Choć wielu z biorących udział w dyskusji posłów dopytywało o lokalizację przyszłego terminalu gazu skroplonego (brane jest pod uwagę lokalizacja w Świnoujściu lub Gdańsku-PAP) wiceminister nie powiedział, gdzie powstanie terminal. Dodał jedynie, że "wszystkie głosy w dyskusji będą brane pod uwagę".
Naimski powiedział, że PKN Orlen i Grupa Lotos, o ile chcą konkurować w regionie, muszą uzyskać dostęp do złóż ropy naftowej. Dodał, że rozmowy nt. ewentualnego dostępu PKN Orlen do złóż ropy naftowej prowadzone są przez spółkę, ale "również na poziomie politycznym, w Kazachstanie i kilku innych krajach".
Wiceminister zaznaczył, że rząd analizuje projekt ropociągu Odessa-Brody. "Ten projekt rozważany jest bardzo dokładnie, zarówno jeśli chodzi o zaopatrzenie w surowiec, jak i warunki inwestycyjne na terenie Ukrainy". Przyznał jednak, że "ilość wątpliwości" związanych z tą inwestycją jest "dość duża".
Posłowie pytali o możliwości zwiększenia krajowego wydobycia gazu. "Wydobycie krajowe można zwiększyć z 4,5 mld m sześć. do 5,5 mld m sześć. rocznie. To należy robić, ale to nie rozwiązuje naszych problemów" - powiedział Naimski.