Polska w zakresie dostaw surowców energetycznych jest uzależniona praktycznie w całości od importu z obszaru b. ZSRR - poinformował w czwartek w Sejmie wiceminister gospodarki Piotr Naimski.
Naimski przedstawił informację - na wniosek klubu parlamentarnego PiS - "w sprawie działań rządu mających na celu dywersyfikację dostaw nośników energii".
Szef sejmowej komisji gospodarki Artur Zawisza (PiS) powiedział, że cztery lata rządów SLD doprowadziły do stanu, w którym Polska "znalazła się na krawędzi bezpieczeństwa energetycznego". "Niestety, w ciągu tych czterech lat premier Leszek Miller i prezes Gazpromu (rosyjskiego koncernu gazowego-PAP) Aleksiej Miller, nolens volens, osiągali te same skutki w swej działalności" - powiedział Zawisza.
Poseł PiS zwrócił się do przedstawicieli resortu sprawiedliwości z pytaniem o działania mające na celu wszczęcie postępowań wyjaśniających ewentualną odpowiedzialność osób, które przyczyniły się do powstania zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego.
Oprócz Leszka Millera wymienił b. wicepremiera Marka Pola i b. ministra gospodarki Jacka Piechotę.
"Bezpieczeństwo energetyczne Polski jest takie samo jak za poprzednich rządów, a rząd SLD urealnił kontrakt z Rosjanami, który zakładał za duże dostawy gazu, za które - nawet niewykorzystane - trzeba było płacić" - powiedział w czwartek PAP b. premier Leszek Miller, komentując wypowiedzi Zawiszy.
"Nie wiem, co miał pan Zawisza na myśli. Jeśli tzw. kontrakt norweski, to został on wypowiedziany przez Norwegów, którzy nie mogli znaleźć odbiorców na 3 mld m sześciennych gazu, więc niech pan Zawisza ma pretensje do Norwegów, którym PGNiG za czasów rządów AWS podpisało nierealny kontrakt" - dodał Leszek Miller.
Dodał, że nie rozumie, jak można stawiać szefa polskiego rządu na jednej płaszczyźnie z szefem zagranicznej firmy.
Poseł Jacek Piechota (SLD) powiedział w czwartek PAP, że poseł Zawisza "robi wszystko, aby odwrócić uwagę od działań rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Minęły już trzy miesiące i jak do tej pory o żadnych nowych koncepcjach, ani o kontynuacji tych działań, które my podjęliśmy - rozmowach z Ukrainą, wspólnej mapie drogowej, zwiększaniu wydobycia krajowego - ani widu, ani słychu". Jego zdaniem, obecny rząd ogranicza się w zwiększaniu bezpieczeństwa energetycznego do politycznych deklaracji.
Piechota zachęcił resort gospodarki do odtajnienia protokołów posiedzeń zarządu PGNiG w czasie, gdy obecny minister gospodarki Piotr Woźniak był członkiem zarządu tej spółki. Ostrzegano wówczas przed "przekontraktowaniem" w umowie z Rosjanami, a także o tym, że kontrakt norweski może być zaakceptowany tylko po renegocjacji kontraktu jamalskiego.
Marek Pol w rozmowie z PAP przypomniał, że to dzięki prowadzonym także przez niego negocjacjom ze stroną rosyjską udało się zredukować dostawy gazu z Rosji. "Dzięki temu można teraz pracować nad zwiększeniem wydobycia krajowego oraz poszukiwaniem innych dostawców" - powiedział. Podkreślił, że to za czasów rządu Leszka Millera Polska uwolniła się od "olbrzymich" ilości gazu, którego nie mogłaby spożyć, a musiałaby za niego płacić.
Zastępca prokuratora generalnego Irena Okrągła powiedziała, że 23 stycznia zostało wszczęte śledztwo w sprawie nieprawidłowości związanych z dostawą gazu do Polski. Śledztwo takie zapowiedział 3 stycznia br. szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Zostało ono zlecone prokuraturze w Katowicach.
Informację o wszczęciu śledztwa potwierdził w czwartek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Tomasz Tadla. "Postępowanie dotyczy porozumień i umów dotyczących dostaw gazu do Polski i ewentualnych nieprawidłowości z tym związanych" - powiedział. Dodał, że jest zbyt wcześnie na udzielanie szerszych informacji na temat zakresu śledztwa.
Naimski zaznaczył, że rząd analizuje wiele możliwości, które doprowadzą do dywersyfikacji dostaw gazu i innych nośników energii do Polski.
Jako możliwe kierunki dostaw gazu wymienił: obszar Morza Północnego, Azję Środkową z basenem Morza Kaspijskiego, Iran, Afrykę Północną; mówił także o budowie gazoportu, co da możliwość dostarczania gazu skroplonego drogą morską. Naimski nie chciał jednak ujawnić szczegółów, bowiem - jak podkreślił - nie można +prowadzić rozmów za pośrednictwem mediów+.
Naimski zapowiedział jednak, że zostaną podjęte negocjacje handlowe między polskimi a norweskimi spółkami branży paliwowej.
Jego zdaniem, Norwegia jako producent gazu zamierza do 2008 r. zwiększyć eksport do Europy o 50 proc., z 80 mld m sześć. - do 120 mld m sześć.
Naimski zaznaczył, że budowa gazoportu jest "bardzo poważnie rozpatrywana". "Spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), która się tym zajmuje, ma rozpisany przetarg na doradcę, który wykona tzw. studium wykonalności" - powiedział.
Choć wielu z biorących udział w dyskusji posłów dopytywało o lokalizację przyszłego terminalu gazu skroplonego (brane jest pod uwagę lokalizacja w Świnoujściu lub Gdańsku-PAP) wiceminister nie powiedział, gdzie powstanie terminal. Dodał jedynie, że "wszystkie głosy w dyskusji będą brane pod uwagę".
Naimski powiedział, że PKN Orlen i Grupa Lotos, o ile chcą konkurować w regionie, muszą uzyskać dostęp do złóż ropy naftowej. Dodał, że rozmowy nt. ewentualnego dostępu PKN Orlen do złóż ropy naftowej prowadzone są przez spółkę, ale "również na poziomie politycznym, w Kazachstanie i kilku innych krajach".
Wiceminister zaznaczył, że rząd analizuje projekt ropociągu Odessa-Brody. "Ten projekt rozważany jest bardzo dokładnie, zarówno jeśli chodzi o zaopatrzenie w surowiec, jak i warunki inwestycyjne na terenie Ukrainy". Przyznał jednak, że "ilość wątpliwości" związanych z tą inwestycją jest "dość duża".
Posłowie pytali o możliwości zwiększenia krajowego wydobycia gazu. "Wydobycie krajowe można zwiększyć z 4,5 mld m sześć. do 5,5 mld m sześć. rocznie. To należy robić, ale to nie rozwiązuje naszych problemów" - powiedział Naimski.