W Senacie kują lewar na foreksie

opublikowano: 04-12-2014, 00:00

Brokerzy uzyskali sojusznika w Ministerstwie Finansów w odpieraniu szturmu KNF na wysokość dźwigni finansowej. Są istotne poprawki.

Podczas wczorajszego posiedzenia Senatu dyskutowano nad pomysłem chronienia przez państwo osób inwestujących na rynku foreks. Chodzi o ustawowe ograniczenie wysokości tzw. lewara stosowanego na instrumentach pochodnych. Efektem jest kilka senackich poprawek łagodzących uchwalone przez Sejm ustanowienie minimalnego (2 proc.) depozytu zabezpieczającego, a tym samym przyblokowania dźwigni na pułapie 1:50 (obecnie najczęściej stosowane na rynku to 1:100, 1:200, zdarzają się wyższe). Poprawki przewidują m.in. obniżenie depozytu z 2 proc. do 1,5 proc. oraz z 2 proc. do 1 proc. (dźwignia 1:100). Projekt został cofnięty do komisji, która oceni i przedyskutuje nowe propozycje.

Listopadowa wrzutka

Ustawowe ograniczenie lewara na 1:50 pojawiło się na początku listopada w końcowym etapie prac sejmowych (II czytanie) nad nowelizacją ustawy o instrumentach finansowych. Propozycję wniosła posłanka PO Krystyna Skowrońska z inspiracjiKNF. Tłumaczyła to troską o interesy osób zbyt dużo tracących pieniądze na foreksie. Sejm uchwalił tę propozycję bez jakichkolwiek konsultacji z branżą i ekspertami.

— Mam nadzieję, że taka praktyka już nie będzie miała miejsca i do Senatu będą kierowane jedynie ustawy należycie skonsultowane i przeanalizowane — grzmiał Jan Wyrowiński, wicemarszałek Senatu (PO).

Senat został zasypany krytycznymi opiniami wobec poprawki posłanki Skowrońskiej ze strony m.in. Izby Domów Maklerskich czy Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Organizacje te wskazywały, że wysokość dźwigni na foreksie nie ma żadnego wpływu na odsetek tracących graczy. Alarmowały, że jej ustawowe ścięcie spowoduje odejście klientów od polskich licencjonowanych domów maklerskich do zagranicznych, niepodlegających nadzorowi KNF. Nadzór nie daje za wygraną.

— Nie odbieramy inwestorom prawa do ryzyka. Jest jednak wiele osób nieprzygotowanych do gry na foreksie. To hazard. Domy maklerskie bronią lewara, bo zmiana ich dotyka. Ustanowienie dźwigni na 1:100 będzie uznane za sygnał, że władza uważa ją za bezpieczną, a ona bezpieczna nie jest — mówił Andrzej Jakubiak, szef KNF. Wtórował mu senator Marek Borowski.

— Foreks to gra hazardowa. Zmniejszenie zaczadzenia tą zabawą byłoby celowe — mówi senator.

Refleksja resortu

Jednak pierwszorzędne znaczenie dla sprawy ma stanowisko Ministerstwa Finansów (autor projektu noweli).

— Okazuje się, że nie ma ezpośredniego związku między wysokością depozytu zabezpieczającego a stratami osób grających na foreksie. Nie ma żadnych krajowych badań, które potwierdzałyby takie związki. Tego typu badania prowadzone były w USA, jednak nie wykazały one wpływu minimalnej wysokości depozytu zabezpieczającego na odsetek osób tracących na instrumentach pochodnych. Minimalny depozyt nie jest normą w krajach UE. On istnieje tylko w USA, Kanadzie, Japonii, Turcji — mówiła Dorota Podedworna-Tarnowska, wiceminister finansów.

Przyznała, że resort finansów ma obawy, że ustawowe ograniczenie dźwigni może spowodować niekorzystne skutki dla polskich domów maklerskich i faworyzować firmy zagraniczne. — Musimy dokładnie przeanalizować, jak wpłynęłoby na przedsiębiorców w Polsce zarejestrowanych, tu płacących podatki i zatrudniających pracowników — mówiła Dorota Podedworna-Tarnowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane