Justyna Pawlak
WARSZAWA (Reuters) - W środę odbędzie się pierwsza aukcja, na której zostaną zaoferowane 20-letnie obligacje. Resort finansów ma nadzieję, że przyciągną one zagranicznych inwestorów i staną się punktem odniesienia dla ustalania długoterminowych stóp procentowych przed wejściem Polski do UE.
Jednak analitycy uważają, że duże zainteresowanie ze strony krajowych funduszy emerytalnych może ograniczyć popyt ze strony zagranicznych inwestorów.
Ponadto zarządzający funduszami na rynkach wschodzących obawiają się silnego kursu złotego oraz już i tak niskich rentowności.
Zagraniczni inwestorzy zaczęli już lokować środki w długoterminowy dług krajów Europy Wschodniej, spiesząc się przed spodziewanymi spadkami rentowności, które nastąpią przy wejściu tych krajów do strefy euro.
Polska jest największym z 10 głównych kandydatów z Europy Wschodniej na członków Unii Europejskiej. Przystąpienie naszego kraju do Wspólnoty spodziewane jest w 2004 roku.
Natomiast według ministra finansów, Marka Belki, w 2007 roku Polska mogłaby przystąpić do Europejskiej Unii Monetarnej (EMU).
"Można się spodziewać agresywnego lokalnego popytu, co może sprawić, że obligacje te, które już wydają się być dosyć drogie, mogą stać się jeszcze droższe" - powiedział Tim Haaf, portfolio manager z Allianz/PIMCO w Monachium.
Ankietowani przez Reutera analitycy spodziewają się, że rentowność oferowanych 20-letnich obligacji wyniesie 7,2-7,4 procent. Oprocentowanie tych papierów ustalono na 5,75 procent, a data ich wykupu przypada na 23 września 2022 roku.
We wtorek na rynku wtórnym 10-letnie obligacje handlowane były na poziomie 8,2 procent.
"Przy rentowności 7,2 procent, obligacje przestają być interesujące, ponieważ cały ich ewentualny potencjał wzrostu jest już wliczony w cenę. Bardziej realna wycena powinna być na poziomie 7,5 lub 7,6 procent" - dodał Haaf.
Inauguracyjna oferta ministerstwa finansów ma wartość 400 milionów złotych. Analitycy uważają, że z powodu tak niskiej jej wartości płynność tych papierów najprawdopodobniej będzie niewielka.
Kolejny przetarg 20-letnich obligacji planowany jest na trzeci kwartał tego roku.
"Jest to mała oferta i była ona zapowiedziana w poniedziałek. Dlatego też część inwestorów sprzedawało 5- i 10-letnie obligacje przed przetargiem na 20-letnie" - powiedział Krzysztof Izdebski, dealer z Deustche Banku w Warszawie.
"Jednak potem, gdy okazało się, że oferta jest tak mała, odkupowali papiery" - dodał.
MINISTERSTWO FINANSÓW SPODZIEWA SIĘ OGRANICZENIA RENTOWNOŚCI
W ciągu ostatnich 12 miesięcy rentowności 5- i 10-letnich obligacji spadły o ponad trzy punkty procentowe. Było to związane z redukcją oficjalnych stóp procentowych.
Ponadto stały się one atrakcyjniejsze dla zagranicznych funduszy z powodu spadku ryzyka przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
Obecnie wartość krajowego rynku obligacji sięga kwoty 110 miliardów złotych, z czego około 20 miliardów znajduje się w rękach zagranicznych inwestorów.
Analitycy ostrzegają, że część spadku rentowności obligacji do poziomów strefy euro już miał miejsce. Powoduje to, że Polska szuka nowych rynków, na których będzie można pozyskać długoterminową stabilną gotówkę.
"Emisja 20-letnich obligacji nie jest związana z celami fiskalnymi. Może to być punkt odniesienia przed wejściem do strefy EMU. Ustabilizuje ona krzywą rentowności" - powiedział dziennikarzom minister finansów, Marek Belka.
"Mamy nadzieję, że rentowności tych papierów będą ograniczone, powinny być one traktowane jako dług kraju, który w ciągu kilku najbliższych lat znajdzie się w EMU, a nie tylko w Unii Europejskiej. Nie przewiduję, że rentowność wyniesie 7,6 procent, ale wyraźnie niżej" - dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))