W poprzednich latach związkowcy kilkakrotnie pytali górników o chęć przystąpienia do strajku, za każdym razem otrzymując ponad 90- procentowe poparcie. Podobnego wyniku związki spodziewają się i tym razem. Jeżeli tak będzie, do 24-godzinnego strajku miałoby dojść w pierwszym tygodniu kwietnia.
Formalną decyzję o proteście ma podjąć w piątek sztab protestacyjno-strajkowy 13 górniczych związków. Lider związku Sierpień 80 Bogusław Ziętek jest przekonany, że do strajku dojdzie. Wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce Wacław Czerkawski jest bardziej wstrzemięźliwy w ocenie, ale podkreśla, że zwycięskie referendum da związkom takie prawo.
Wśród związkowców nie ma jednak pełnej zgody co do strajku. Pragnący zachować anonimowość działacz jednej z największych central powiedział PAP, że w sytuacji, kiedy zima się skończyła, a na przykopalnianych zwałach rośnie ilość niesprzedanego węgla, strajk może nie odnieść pożądanego efektu, a wywołane nim straty dałyby zarządowi firmy kolejny argument przeciwko podnoszeniu płac.
"Rozważamy inne formy protestu, a nie tylko strajk. Na razie jesteśmy na etapie referendum, ale trudno przesądzać, czy do strajku dojdzie" - ocenił rozmówca PAP. O zaniechanie tej formy protestu w specjalnej odezwie apelował do załogi prezes firmy Mirosław Kugiel.
Kompania Węglowa to największa górnicza firma w Europie. Zatrudnia 65234 osoby, z czego 50223 pod ziemią, a 15011 na powierzchni. 5445 osób spośród zatrudnionych na powierzchni to załoga zakładów mechanicznej przeróbki węgla. Żeby referendum było ważne, musi głosować ponad połowa zatrudnionych, czyli ponad 32,6 tys. osób. Codzienne na urlopach, zwolnieniach itp. jest średnio do 20 proc. pracowników KW, można więc założyć, że w środę w pracy będzie ponad 52 tys. osób.
Zarząd KW zaproponował na ten rok załodze wzrost wynagrodzeń średnio o 250 zł na każdego pracownika miesięcznie, czyli ok. 3 tys. zł rocznie. Łącznie ma to kosztować 195 mln zł. Koszty sfinansowania propozycji związkowych to - według KW - 372 mln zł, na co firmy nie stać. Spółka chce też uzależnić ostateczne podwyżki od wyników kwartalnych analizy sytuacji firmy, na co nie godzą się związkowcy.
Jak podał we wtorek rzecznik firmy Zbigniew Madej, w końcu ubiegłego roku średnia płaca brutto w Kompanii Węglowej wyniosła 5274 zł wobec 3829 zł w 2003 roku, gdy powstawała firma. W ciągu pięciu lat nastąpił wzrost o 37,7 proc.; największy, o ponad 15 proc., w ubiegłym roku. Nadal jednak średnia płaca w KW jest najniższa wśród wszystkich spółek węglowych.
12 marca związkowcy zorganizowali we wszystkich kopalniach firmy dwugodzinny strajk ostrzegawczy, w wyniku którego wydobycie węgla było o ok. 8 tys. mniejsze od zakładanych ponad 170 tys. ton. To tyle, ile w ciągu doby wydobywa średniej wielkości kopalnia. Gdyby wszystkie kopalnie firmy stanęły na całą dobę, ubytek w wydobyciu sięgnąłby 170 tys. ton, a utracone przychody ok. 40 mln zł.
Poprzedni 24-godzinny strajk w Kompanii Węglowej miał miejsce 17 grudnia 2007 roku, również na tle płacowym. Kopalnie nie wydobyły wtedy 195 tys. ton węgla. Także tamten strajk był poprzedzony referendum, w którym tę formę protestu poparło ponad 97 proc. głosujących. Na początek stycznia 2008 związki zapowiadały początek strajku generalnego, ale ostatecznie osiągnięto porozumienie i do protestu nie doszło.
Referendum strajkowe w grudniu 2007 było drugim w tamtym roku. 18 stycznia pracownicy wszystkich spółek węglowych wypowiadali się na temat strajku generalnego w proteście przeciwko ówczesnym założeniom strategii dla górnictwa. W tamtym głosowaniu za strajkiem opowiedziało się 95,75 proc. głosujących. Do zapowiadanego 24-godzinnego strajku jednak nie doszło, bo związkowcy porozumieli się z resortem gospodarki.
W 2003 r. doszło do dwugodzinnego, a następnie 24-godzinnego strajku, który objął trzecią część kopalń, głównie Kompanii Węglowej. Ostatnie duże, trwające około dwa tygodnie, strajki w branży miały miejsce ponad 15 lat temu, wiosną 1994 roku.
O wysokość podwyżek związkowcy spierają się także z zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej - najbardziej dochodowej, ale i najbardziej dotkniętej kryzysem górniczej firmy. Kolejne rozmowy zapowiedziano na środę. Spór płacowy trwa również w Katowickim Holdingu Węglowym.