W tej dekadzie Polska zostanie rynkiem rozwiniętym

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-06-10 00:00

Za trzy albo pięć lat, ale na pewno w tym dziesięcioleciu, nasz kraj awansuje do wyższej ligii. Może się to przysłużyć warszawskiej GPW.

Patrząc na rentowności obligacji i zachowanie naszej waluty, Polska już awansowała do grona rynków rozwiniętych, w którym znajdują się m.in. USA czy Niemcy, a oficjalne przeniesienie z indeksu MSCI Emerging Markets to kwestia kilku lat — uważają zarządzający funduszami inwestycyjnymi ankietowani przez „PB”.

— Pod względem obecnego tempa wzrostu gospodarczego również bliżej nam do Europy Zachodniej niż do Azji. Przeniesienie Polski z kategoriirynków wschodzących do rynków rozwiniętych, to tylko kwestia czasu, i to pewnie niedługiego, może roku — dwóch lat — mówi Adam Łukojć, zarządzający ze Skarbca TFI.

Będzie lepiej...

Wpływ awansu na warszawską giełdę jest trudny do oszacowania. Patrząc na przykłady krajów, które w przeszłości „stały się rozwinięte”, ciężko doszukać się wspólnego mianownika. W Grecji i indeksy, i obroty spadały. W przypadku Portugalii i Izraela, przed włączeniem do grupy rynków rozwiniętych, giełdy rosły szybciej niż szerokie indeksy MSCI EM czy World, a po awansie zachowanie było słabsze.

— Dlatego jest to kwestia sytuacji na rynku globalnym i poziomu awersji do ryzyka.

Po awansie, GPW wypadnie z radarów funduszy inwestujących na rynkach rozwijających się i wpadnie na radary rozwiniętych. W dłuższym terminie spadnie premia za ryzyko, co może mieć pozytywne przełożenie na wyceny — uważa Andrzej Lis, zarządzający z Noble Funds TFI. Podobnego zdania jest Adam Łukojć ze Skarbca TFI, który zwraca uwagę, że po kilku latach relatywnie słabego zachowania cen akcji na rynkach wschodzących wyceny są teraz wyższe na rynkach rozwiniętych.

— Wskaźnik cena/zysk na 2013 r. wynosi 10,6 dla indeksu MSCI Emerging Markets i 14,1 dla MSCI World. Akcje z indeksu WIG, ze wskaźnikiem równym 13,6, są drogie na tle średniej dla rynków wschodzących,lecz są jednocześnie tanie na tle innych rynków rozwiniętych. Gdyby Polska była traktowana tak jak inne rynki rozwinięte, to moglibyśmy liczyć na wyższe wyceny naszych spółek — dodaje Adam Łukojć. Bartłomiej Cendecki, zarządzający z Quercus TFI, uważa natomiast, że awans do grona rynków rozwiniętych budzi szansę na poprawę płynności na giełdzie, dostęp do nowych inwestorów i pieniędzy. Z tym się wiąże większa łatwość pozyskiwania aktywów przez spółki i niższy koszt kapitału.

...lub gorzej

Przegrupowanie w indeksach FTSE ma największe znaczenie dla funduszy zagranicznych, które bardzo często są skierowane na konkretne rynki.

— Musimy się liczyć z tym, że istotna część kapitału z funduszy dedykowanych krajom emerging markets na pewno wycofa się z GPW. Dotyczy to szczegółnie ETF, które muszą wiernie naśladować dany indeks. Z drugiej strony można się spodziewać napływu pieniędzy z funduszy rynków rozwiniętych, ale mimo to szału nie będzie — uważa Jarosław Niedzielewski, zarządzający z Investors TFI. Jego zdaniem, udział Polski w nowym indeksie MSCI World będzie bardzo mały, a że nie jesteśmy wielkim krajem na mapie inwestycyjnej, to nie ma co się spodziewać dużych napływów. Pierwsze skrzypce zagrają fundusze indeksowe, które siłą rzeczy będą musiały pojawić się na GPW.

Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI, nie ukrywa, że wolałby, aby Polska jak najdłużej pozostała w gronie krajów rozwijających się. — Od strony gospodarczej mamy jeszcze wiele do zrobienia. Od strony rynkowej oznaczałoby to marginalizację naszej giełdy. W indeksie MSCI World lub podobnym dostalibyśmy wagę niewiele różną od zera. Patrząc globalnie, jesteśmy małym krajem z małymi spółkami. Kapitalizacja firm z WIG20 jest na poziomie spółek z mDAX. Dodatkowo w średnim terminie doświadczylibyśmy wzmożonej podaży z funduszy dedykowanych na rynki rozwijające się — zauważa Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI.