W Turcji nie będzie przełomu

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 26-02-2014, 00:00

Afera taśmowa nie wywoła rewolucji. Inwestorzy na rajd tureckich indeksów będą musieli poczekać do przyszłego roku.

Wczoraj ujawniono nagrania, na których turecki premier Recep Erdogan rozmawia z synem o tym, jak wyprać 30 mln EUR. Kolejny epizod toczącego się od grudnia dochodzenia w sprawie afery korupcyjnej wywołał gwałtowną przecenę na tamtejszym rynku finansowym. Główny indeks giełdy w Stambule stracił w jeden dzień 3,4 proc. — najwięcej od początku stycznia, a lira osłabiła się wobec dolara do poziomu najniższego od 10 lutego. I choć Recep Erdogan przekonuje, że nagrania są sfałszowane, to jednak opozycja domaga się jego dymisji. W Stambule temperatura polityczna na razie nie jest tak wysoka, jak na Ukrainie, ale inwestorzy już odczuwają jej skutki, a na stan podgorączkowy wpływ mają też obawy o skutki, jakie dla rynków wschodzących ma ograniczanie skupu aktywów przez Fed. Przez ostatni rok inwestujący w Turcji za pośrednictwem polskich funduszy inwestycyjnych potracili nawet 40 proc.

— Prawdopodobieństwo tego, że premier Recep Erdogan poda się do dymisji, jest bliskie zeru. Nie mamy pewności, że te nagrania są prawdziwe. Co prawda tamtejsza prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie, ale proces ten może potrwać co najmniej kilka miesięcy. Do tego czasu należy zachować ostrożność — uważa Robert Burdach, zarządzający z Union Investment TFI. Specjalista przypomina, że inwestorów w Turcji czeka jeszcze kilka kluczowych wydarzeń. W marcu odbędą się wybory samorządowe, których wynik jest ważny dla kolejnych, sierpniowych wyborów prezydenckich, a w przyszłym roku są wybory parlamentarne.

— Dlatego w najbliższych tygodniach nie spodziewam się przełomu. Widać po zachowaniu inwestorów, że ryzyko wciąż jest duże, a rynek jest rozchwiany. W Polsce też dochodziło do różnych afer z korupcją w tle, np. afera hazardowa. Wówczas jednak ani złoty, ani akcje nie reagowały w tak paniczny sposób. To pokazuje, jak inwestorzy wyolbrzymiają pewne rzeczy — dodaje Robert Burdach.

Podobnego zdania jest Adam Łukojć ze Skarbca TFI, który uważa, że Turcja znalazła się w odstawce przez ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących (nadwyżka importu nad eksportem). Poza tym gros inwestorów na tamtejszym rynku to gracze zagraniczni, którzy nie wgłębiają się w problem, tylko od razu reagują, i to czasem zbyt impulsywnie.

— Nie liczyłbym w najbliższym czasie na odbicie. Myślę, że zwyżki zobaczymy po wyborach parlamentarnych, pod warunkiem że zakończą się pomyślnie z rynkowego punktu widzenia, czyli gdy wygra partia AKP. Są też dane, na które inwestorzy zwracają szczególną uwagę — chodzi o deficyt na rachunku obrotów bieżących. Uważam jednak, że słaba waluta poprawi konkurencyjność gospodarki, wesprze eksport i tym samym zmniejszy deficyt — przewiduje Adam Łukojć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu