Każdemu powiernikowi zależy, aby wyniki inwestycyjne funduszy były jak najlepsze. Podobny cel ma również Ipopema TFI, która choć generalnie nie zawodzi klientów, to daje im lekcję cierpliwości. Fundusz Ipopema Agresywny plasuje się raz w górnych kwartylach z wynikami, a raz spada na dno. I choć ostatecznie stopy zwrotu nie są złe (w 2012 r. fundusz zarobił 25 proc., przy średniej 17,7 proc., a w 2013 r. 9,8 proc., przy średniej 11 proc.), to jednak obarczone dużą zmiennością, a taki test wytrwałości nie wszyscy klienci są w stanie przejść.

— Niewiele trzeba, żeby wyniki były stabilne i powtarzalne. Nie chcemy być numerem jeden, bo to wiąże się z wyższym ryzykiem i zmiennością. Wystarczy, że będziemy się plasować co kwartał w dwóch pierwszych kwartylach, a na koniec okresu dwu-trzyletniego mamy duże szanse na to, by stanąć na podium,a dodatkowo będziemy przewidywalni i wiarygodni w oczach klientów — przekonuje Jarosław Jamka, wiceprezes Ipopema AM, i ujawnia równocześnie swój plan naprawy wyników. — Proces inwestycyjny musi być powtarzalny i ujęty w pewne ramy. Raz w tygodniu zaplanowany jest komitet, podczas którego podejmujemy decyzje. Jeśli cokolwiek się wydarzy pomiędzy komitetami, pojawiają się jakieś sygnały z rynku, to oczywiście zarządzający może wyjść poza ustalony proces i decyzje, ale najpierw musi to uzgodnić z dyrektorem inwestycyjnym — przekonać go, że korekta wcześniejszych decyzji jest konieczna. Dzięki takiemu podejściu zarządzający nie ulegają pokusom, chciwości i panice, które bardzo często towarzyszą inwestorom — tłumaczy Jarosław Jamka. Jego zdaniem, decyzje inwestycyjne powinny być podejmowane na podstawie własnej opinii, która powstanie po analizie źródłowej. Jeśli w kręgu zainteresowania jest mała spółka, to obowiązkowo musi się odbyć spotkanie z zarządem.
— Jeżeli mówimy o danych makro, to sami analizujemy np. komunikat GUS. Oczywiście później sprawdzamy, co na dany temat mówią biura maklerskie, ekonomiści czy media. Ale tego rodzaju informacje są drugorzędne, bo z reguły posiadają już własną interpretację rzeczywistości. Podstawą przy dokonywaniu decyzji inwestycyjnej jest analiza fundamentalna, w mniejszym stopniu techniczna. Patrzymy też na to, co robi konkurencja. Jeśli w akcjonariacie jakiejś spółki pojawia się duży fundusz, to jest to dla nas raczej tylko sygnał informacyjny, że być może ta spółka jest godna uwagi — mówi Jarosław Jamka.