Nie pomogły apele i argumenty Związku Banków Polskich. Rząd przyjął projekt ustawy, która przedłuży tzw. wakacje kredytowe na 2024 r. Poprzednie kosztowały sektor bankowy ok. 14 mld zł do końca 2023 roku. Koszt tegorocznych – przy założeniu, że skorzysta z nich 100 proc. uprawnionych tj. posiadaczy 420 tys. umów kredytowych to 3,6 mld zł. Jeśli z programu skorzystałby podobny odsetek uprawnionych, co w poprzednich latach, banki będą obciążone kwotą ok. 2,5 mld zł.
Nowe rozwiązania mają wejść w życie 1 maja.
Z wakacji będzie można skorzystać w wymiarze dwóch miesięcy od 1 maja do 30 czerwca oraz w przypadku kolejnych kwartałów – jeden miesiąc w każdym kwartale. Wprowadzone zostanie kryterium, zgodnie z którym zawieszenie spłaty kredytu będzie możliwe, jeżeli wartość kredytu nie przekracza 1,2 mln zł.
Wakacje będą dostępne dla kredytobiorców, których miesięczna rata przekroczy 30 proc. dochodu gospodarstwa domowego, liczonego jako średnia za poprzednie trzy miesiące albo jeśli kredytobiorca ma na utrzymaniu co najmniej troje dzieci (na dzień złożenia wniosku).
Wakacje to wywłaszczenie
Według bankowców wakacje kredytowe to nie program pomocowy a rodzaj wywłaszczenia. Jak argumentują tylko 14 proc. osób korzystających dotychczas z tego rozwiązania, potrzebowało wsparcia. Ponad 50 proc. beneficjentów wykorzystało uzyskane środki na nadpłatę kredytu, zaś 20 proc. wydało na konsumpcję. Według ZBP „ten program to prezent od rządu, za który płacą wszyscy klienci banków, w tym zwłaszcza oszczędzający”
- Nie pojmuję, dlaczego nowy rząd o historii demokratyczno-liberalnej wciąż uważa, że przedłużenie wakacji kredytowych jest potrzebne. Od czasu pierwszych wakacji doszło do znaczącego spadku stóp procentowych i jednocześnie znaczącego wzrostu wynagrodzeń w gospodarce, oczywiście napędzanych inflacją. Śmiem twierdzić, że w przypadku wielu kredytobiorców sytuacja dziś jest istotnie lepsza niż była, gdy rząd Zjednoczonej Prawicy wyszedł z inicjatywą wakacji kredytowych — mówił kilka dni temu o wakacjach Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Bank Polska.
Cezary Stypułkowski, prezes mBanku, nazywa ten program „alchemią finansów”.
Bezrobotni ze wsparciem
– Zwiększyliśmy także dostępność i rozmiary pomocy dla tych, którzy np. stracili pracę - to jest drugi sposób pomocy kredytobiorcom. Dla tych, którzy znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji przygotowaliśmy rozszerzony zakres możliwości umorzenia części pomocy. Ta pomoc może polegać na tym, że państwo jest gotowe płacić ratę kredytową dla osób, które znalazły się w szczególnie trudnej sytuacji - mówi Donald Tusk.
Kredytobiorcy będą mogli także skorzystać z dłuższego okresu zwrotu wsparcia lub pożyczki - 200 rat zamiast 144, wyższej kwoty wsparcia - 3 tys. zł miesięcznie zamiast 2 tys.). Maksymalna wysokość pożyczki na spłatę zadłużenia będzie wynosić 120 tys. zł.
Poznaj program konferencji “Windykacja i zarządzanie należnościami: prawo i technologia” >>
FWK po lekkim liftingu
Rząd przyjął także zmiany w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FKW), w którym wciąż pozostaje ponad 1 mld zł niewykorzystanych środków. Bankowcy od dawna podkreślali, że jest to właściwy mechanizm wsparcia i są gotowi przeznaczać na niego systematycznie dodatkowe środki.
Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem, o pomoc z FWK będą mogli ubiegać się ci kredytobiorcy w trudnej sytuacji finansowej (również walutowi), których rata przekracza 40 proc. (dotychczas 50 proc.) dochodu gospodarstwa domowego.
Ze wsparcia FWK będzie można skorzystać, jeżeli miesięczny dochód gospodarstwa domowego, pomniejszony o miesięczne koszty obsługi kredytu mieszkaniowego, nie będzie przekraczał 2,5-krotności kryteriów, które określone są w ustawie o pomocy społecznej. W przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego będzie to 1940 zł (dotychczas 1552 zł), a w przypadku gospodarstwa wieloosobowego – 1500 zł (dotychczas 1200 zł), pomnożone przez liczbę członków gospodarstwa.

