W ubiegłym roku tylko w amerykańskim sektorze cyberbezpieczeństwa było 209 tys. wakatów. A deficyt umiejętności, którymi dysponują poszukiwani fachowcy, doprowadził do utraty tzw. informacji zastrzeżonych w co czwartej firmie, co zdaniem 71 proc. badanych przez Intel Security prowadzi do strat finansowych. Lepiej jednak nie będzie, skoro do 2020 r. na międzynarodowym rynku pracy aż 15 proc. stanowisk związanych z ochroną danych pozostanie nieobsadzonych. Problem dotyczy także Polski.
— W branży informatycznej nie od dziś toczą się dyskusje o tym, jak przeciwdziałać cyberatakom, ale ani sektor publiczny, ani prywatny nie ma pomysłu na to, jak sobie poradzić z tzw. brakiem talentów. Jedno jest pewne: bez zaangażowania przedsiębiorstw i innych instytucji nie można się spodziewać zmian na lepsze — mówi Arkadiusz Krawczyk, dyrektor regionalny w Intel Security Poland. Kluczem do sukcesu są dla niego nowe modele edukacji, a dokładnie zwiększenie dostępnościszkoleń.
Zaleca też jak najszersze wykorzystanie automatyzacji, aby wykwalifikowany pracownik mógł zajmować się tylko najważniejszymi zadaniami w dziedzinie IT security. Rosnący popyt na specjalistów ds. bezpieczeństwa w sieci wynika m.in. z rozpowszechniania się chmury obliczeniowej, technologii mobilnych i internetu rzeczy (IoT). Warto także wspomnieć o coraz większym zagrożeniu zaawansowanymi i ukierunkowanymi cyberatakami. Oddzielnym problemem jest wzmagający się cyfrowy terroryzm. © Ⓟ