Walka o głosy uderzy w bogatych

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2007-09-03 00:00

Nastroje w środowisku są fatalne. Eksperci nie mają wątpliwości: PiS rozpoczęło kampanię wyborczą wymierzoną przeciwko bogatym.

Zdaniem ekspertów, zamieszanie wokół Krauzego niczego dobrego przedsiębiorcom nie wróży

Nastroje w środowisku są fatalne. Eksperci nie mają wątpliwości: PiS rozpoczęło kampanię wyborczą wymierzoną przeciwko bogatym.

Wydarzenia wokół Ryszarda Krauzego i tzw. afery gruntowej zaniepokoiły biznes. Pojawił się nawet strach.

— Przedsiębiorcy mogą czuć się zagrożeni. Zwłaszcza w regionach sytuacja nie wygląda wcale lepiej niż ta, którą obserwujemy na scenie ogólnopolskiej. Liczba zatrzymań na podstawie pomówień wzrosła ostatnio o 300 proc. Nastroje w środowisku są fatalne. Przedsiębiorcy boją się posądzeń o korupcję, malwersacje. Wysiłek 17 lat działań Business Centre Club, by zachęcać do prowadzenia legalnego biznesu w Polsce, jest w tym momencie zaprzepaszczany. Nie mówiąc o inwestorach zagranicznych — ci, widząc, jak na podstawie pomówienia chce się zatrzymać Ryszarda Krauzego, pytają: po co mamy tu przychodzić? — uważa Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club .

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), uważa, że zamieszanie z zatrzymaniami i sposób działania służb wpisują się w kampanię wyborczą.

— Partie, które nie mają programu, szukają wroga wewnętrznego. Kiedyś nazywany był cinkciarzem, badylarzem, dziś są to przedsiębiorcy i biznes. Politycy zapominają, że przedsiębiorcy, którzy dzięki talentowi i pracy odnieśli sukces, to także pracodawcy, którzy płacą podatki i często prowadzą międzynarodowe interesy. Nie można tego wykorzystywać do celów politycznych — uważa Andrzej Malinowski.

Polowanie na „cóśdaka”

Ekonomista prof. Jan Winiecki ma nadzieję, że po wyborach PiS zostanie odsunięte od władzy.

— Te skandalizujące wydarzenia wpisują się w całokształt podejścia władzy do biznesu. Władza nie wie, skąd bierze się bogactwo, bo ci ludzie nigdy nie osiągnęli sukcesu. Podejrzewają więc, że sukces jest następstwem nieuczciwości — mówi Jan Winiecki.

Według niego, działania PiS obliczone są na zdobycie prostego elektoratu.

— To „cóśdacy”, czyli ci, którzy chcą, by „cóś” im dać. A skoro PiS nie może dać chleba, daje igrzyska. I to jest ich strategia wyborcza. Bo co może pomyśleć „cóśdak”? Myśli: dobrze, że chcą zatrzymać Krauzego, bo on może sobie ustawiać piramidy z piwa, a mnie brakuje na trzecie. Polityka PiS nastawiona jest na zdobycie głosów tych ludzi, których w społeczeństwach takich jak nasze, jest około 30 proc. — uważa prof. Winiecki.

I to wyraźnie słychać w słowach prezydenta Kaczyńskiego.

— Trzeba przeciwstawić się planowi budowy Rzeczypospolitej dla bogaczy, skonstruowanej w ten sposób, aby przewagę mieli ci, którzy mają pieniądze i tylko oni decydowali o państwie — grzmiał w Lubinie.

I dodawał, że w wyborach biedny i bogaty mają po jednym głosie.

Psy szczekają

Według psycholog dr Katarzyny Korpolewskiej, obecna sytuacja powoduje, że część przedsiębiorców może zacząć działać z mniejszym rozmachem.

— Niektórzy mogą się stąd wynieść, gdzie otoczenie okołobiznesowe jest stabilniejsze — uważa Katarzyna Korpolewska.

Jej zdaniem, sytuacja, w której chce się zatrzymać odnoszącego sukcesy biznesmena z niewyjaśnionych do końca przyczyn, jest dziwna i może działać zniechęcająco także na tych, którzy mają małe firmy lub dopiero myślą o prowadzeniu działalności gospodarczej.

— Sprawa Ryszarda Krauzego to sygnał, że lepiej się nie wychylać, bo można być o coś posądzonym — uważa psycholog.

Szefowie organizacji pracodawców nie boją się, że do ich drzwi zapukają służby.

— Zapraszam pana Kamińskiego, zapraszam CBA, CBŚ, niech przyjdą, sprawdzą. Jesteśmy czyści i będziemy występować w obronie ludzi, których później sądy najczęściej uznają za niewinnych. Dopóki nie ma wyroku, będziemy ich bronić — zapewnia prezes BCC.

Zdaniem prezydenta KPP, przedsiębiorcy sami sobie poradzą. I to na miejscu, w Polsce.

— Trzeba robić swoje i walczyć o najlepsze warunki dla prowadzenia biznesu — uważa Andrzej Malinowski.

Marek Goliszewski radzi przedsiębiorcom, by się nie bali, bo gospodarka potoczy się swoim torem.

— Psy szczekają, a karawana musi iść dalej. Jeśli przedsiębiorcy doświadczają przypadków łamania prawa — niech się do nas zgłoszą. Będziemy starali się im pomóc — zapewnia Marek Goliszewski.