Walka o miliony z rejestracji

Alina Treptow
opublikowano: 2014-02-05 00:00

Farmacja skarży się, że opłaty rujnują jej budżety. Urząd rejestracji też narzeka na stan kasy, bo większość wpływów oddaje państwu.

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o wysokich opłatach rejestracyjnych, które producenci farmaceutyków muszą płacić w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPLWMiPB). Firma z przychodami na poziomie 1 mln zł, która zmienia siedzibę, za modyfikację w dokumentach rejestracyjnych produktów musi uiścić w urzędzie aż 160 tys. zł.

fot. Borys Skrzyński
fot. Borys Skrzyński
None
None

Przedsiębiorcy zwracają też uwagę na bardzo wysokie dochody URPLWMiPB. Szacuje się, że w 2013 r. sięgnęły 200 mln zł, tymczasem koszty funkcjonowania tej instytucji wyniosły niespełna 50 mln zł. Różnica, czyli ponad 150 mln zł, trafiła na rachunek skarbu państwa. Podkreśla to Grzegorz Cessak, prezes URPLWMiPB. Urząd, mimo wysokich dochodów, narzeka na własne finanse.

— Nasz budżet od kilku lat jest prawie na tym samym poziomie mimo zwiększającej się liczby spraw oraz nakładanych na nas nowych zadań — twierdzi Grzegorz Cessak. Prezes zaznacza, że to nie urząd decyduje o wysokości opłat, na które skarżą się przedsiębiorcy z branży farmaceutycznej.

— Nie mamy uprawnień, aby decydować o ich obniżeniu — podkreśla Grzegorz Cessak. Według naszych informacji, URPLWMiPB wskazuje jedynie, gdzie opłaty mogą być pobierane, a ich wysokość ustala już minister zdrowia w porozumieniu z ministrem finansów.

Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, twierdzi, że resort wie o skargach firm farmaceutycznych i planuje obniżenie opłat tych medykamentów, które są na liście leków refundowanych. Obecnie czeka na URPLWMiPB, który ma zaproponować obszary, w których takie obniżki są możliwe. Rzecznik zaznacza jednak, że na zmiany trzeba poczekać, bo zyski z pobieranych opłat są zaplanowane w tegorocznym budżecie państwa.