Walka się jeszcze nie skończyła

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-10-01 00:00

Przyjęty przez rząd projekt ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym może nie zyskać akceptacji samorządowców. To zaboli inwestorów.

Zmiana ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym wciąż budzi kontrowersje. Choć rząd przyjął już warunkowo projekt, dopiero dziś będzie on konsultowany z Komisją Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego. Zanosi się na sprzeciw środowisk lokalnych. Poprzedni projekt został w ostatniej chwili wrzucony do kosza z powodu sprzeciwu samorządów i architektów. Tymczasem inwestorzy czekają na uchwalenie projektu.

— Od dawna istnieje problem, jak pogodzić korzystne warunki dla inwestowania z poszanowaniem ładu przestrzennego. Projekt rozwiązuje ten dylemat. Tworzy proste warunki dla inwestorów i zapewnia im wiedzę o ograniczeniach, związane z terenem — twierdzi Ryszard Kowalski, przewodniczący Związku Producentów Materiałów Budowlanych.

Ustawa wprowadza zupełnie nowy system. Podstawowym dokumentem w gminie będzie plan przeznaczenia. Szczegóły określać będą plany zabudowy i przepisy urbanistyczno-architektoniczne. Plany przeznaczenia powstać mają na bazie robionych już przez gminy studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania. Ma to być sposób na przerwanie pata. Ogromna większość gmin nie ma bowiem planów zagospodarowania, co blokuje decyzje inwestycyjne.

Inaczej widzą to samorządy.

— Zaproponowany przez rząd projekt zmian ustawy oceniamy negatywnie. Wprowadza on całkowicie nowe struktury aktów prawa miejscowego i nowe procedury planistyczne — twierdzi Kazimierz Pałasz, wiceprezes Związku Miast Polskich (ZMP).

Według ZMP że w praktyce studiów nie da się przekształcić w plany przeznaczenia, a wprowadzenie nowego systemu będzie kosztowne dla gmin. Pozbawi je też części wpływów z podatku od nieruchomości. Samorządowcy chcą nowelizacji istniejącej ustawy.

Ewentualny sprzeciw komisji nie obliguje rządu do wycofania się z przedstawianych propozycji. Szykuje się batalia w Sejmie.