Początkowo stronę popytową wspierały dane z tzw. otoczenia makroekonomicznego. Przede wszystkim pozytywnie przyjęto najnowszy raport z rynku pracy. Okazało się, że w minionym tygodniu liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek spadła mocniej niż oczekiwali analitycy. Średnia czterotygodniowa znalazła się z kolei na najniższym poziomie od sierpnia.
Kupujących mobilizowały również do działania uaktualnione informacje o wzroście gospodarczym w Japonii zwiększeniu ilości miejsc pracy w Australii.
W efekcie w pierwszej fazie handlu indeksy znalazły się na najwyższych poziomach od września 2008 r. I nagle doszło do korekty. W ciągu zaledwie kilkunastu minut giełdowe wskaźniki zeszły pod kreskę. Dopiero rzutem na taśmę udało się części z nich odrobić straty. S&P500 zyskał ostatecznie 0,38 proc., Nasdaq wzrósł o 0,29 proc. zaś średnia przemysłowa DJ IA straciła 0,02 proc.
Jedną z przyczyn przeceny na jaką wskazywali analitycy była kwestia niejasności odnośnie programu cięć podatkowych po porozumieniu administracji prezydenta Obamy z Republikanami. Demokraci zagłosowali w czwartek za zablokowaniem tej umowy.
Nastroje pogorszyła także prognoza koncernu chemicznego DuPont. Spółka szacuje, że zysk na akcję w bieżącym roku wyniesie 3,10 USD, i będzie niższy niż prognozują specjaliści. Natomiast założenia na 2011 r. mówią, że EPS wyniesie 3,30-3,60 USD, podczas gdy średnia specjalistów zakłada co najmniej 3,46 USD.
Na rynku technologicznym powody do niezadowolenia mieli udziałowcy Nvidia,
jednego z największych na świecie producentów procesorów i kart graficznych.
Powodem spadku kursu akcji była informacja CNET, że produkty spółki nie będą
wykorzystane w części laptopów spod logo Apple. Zastąpić je mają układy Intela.