Nieco lepsze niż oczekiwano dane makro, biliony dolarów wpompowane w gospodarkę oraz stopniowe ożywianie działalności pozwoliły indeksowi szerokiego rynku S&P500 odbić o około 40 proc. z marcowych dołków. Do rekordowego szczytu z połowy marca pozostaje mu jeszcze około 10 proc. W przypadku wskaźnika Dow Jones brakuje mu około 13 proc. zaś na wyciagnięcie ręki nowy rekord ma Nasdaq (3 proc.).

Spośród 11-tu głównych składowych indeksu S&P500 dwa pozycjonowały się pod kreską. Chodziło o sektor produktów konsumenckich oraz komunikacyjny. Wahała się też wycena papierów czołowych firm technologicznych, które były motorem ostatniej zwyżki, jak w przypadku Amazon.com, Facebooka czy Apple.
Zadowoleni mogli być posiadacze akcji spółek paliwowo-energetycznych, które wspierała drożejąca ropa. Wycena odmiany WTI wspięła się na najwyższy poziom od początku marca.
Ostatecznie na zamknięciu sesji wskaźnik największych blue chipów DJ IA rósł o 1,05 proc. Indeks S&P500 zyskiwał 0,82 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq drożał o 0,59 proc.