Amerykańskie rynki akcji kończyły ostatnią sesję października minimalnymi zmianami. Dane o dynamice PKB w trzecim kwartale nie wywołały entuzjazmu, choć tempo wzrostu okazało się trochę wyższe niż w drugim. Inwestorów zaniepokoił duży udział w tym wzrostu zapasów, co według niektórych komentatorów może sygnalizować pogorszenie danych w kolejnych kwartałach. Do tego podkreślano, że to dopiero pierwszy z trzech odczytów. Negatywnym sygnałem okazał się niższy niż oczekiwano indeks zaufania konsumentów. Poprawić nastroje mógł natomiast wzrost PMI Chicago, bo oczekiwano jego spadku. Główną przyczyną dość niemrawego handlu było jednak oczekiwanie na wydarzenia z pierwszej połowy przyszłego tygodnia: wtorkowe wybory do Kongresu i kończące się w środę dwudniowe posiedzenie FOMC. Pierwsze mają przynieść sukces Republikanów i porażkę Demokratów. W środę o 20.00 czasu polskiego ma okazać się, jak dużą kwotę chce wpompować Fed w system finansowy i w jakim okresie.
Na zamknięciu rosła wartość 5 z 10 indeksów głównych segmentów S&P500.
Najchętniej inwestorzy kupowali akcje spółek materiałowych (0,86 proc.). To
głównie zasługa słabnącego dolara, co znów podbiło ceny surowców. W trójce
najmocniej rosnących znalazły się także indeksy spółek dostarczających dobra
codziennego użytku i użyteczności publicznej (po ok. 0,2 proc.). Najsłabiej
wypadły spółki ochrony zdrowia (-0,5 proc.) i finansowe (-0,2 proc.). Najmocniej
drożejącą spółką wchodzącą w skład S&P500 był Monster Worldwide. Agencja
reklamowa zawdzięcza 25 proc. wzrost kursu doskonałym wynikom kwartalnym oraz
zapowiedzi ich dalszej poprawy. Spośród blue chipów wchodzących w skład średniej
Dow Jones, kursy 18 rosły, 12 spadały. Najmocniej drożały akcje Alcoa (3,8
proc.). Najmocniej spadał kurs Chevron (-2,18 proc.). Drugi amerykański koncern
naftowy nie zdołał osiągnąć zysku kwartalnego wielkości oczekiwanej przez rynek.
MD