Wall Street już nie chce tracić

Anna Palczewska
opublikowano: 2009-05-05 22:21

Poniedziałkowy handel na parkietach całego świata określano w wielu komentarzach mianem „fajerwerków”. W tej sytuacji naturalna mogła wydawać się wtorkowa realizacja zysków. Przebieg handlu w USA nasuwa jednak wrażenie, że wciąż jeszcze wiele dzieje się pod dyktando danych makro oraz że nadal jedna wypowiedź może zburzyć obraz rynku. A to by znaczyło, że do ustabilizowania sytuacji na rynkach światowych jest jeszcze daleko. Na szczęście, „sprawcy” całego zamieszania mają coraz większą świadomość wagi wypowiadanych słów.

We wtorek cały niemal rynek czekał na wypowiedź szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Inwestorzy doczekali się optymistycznej wypowiedzi szefa Fedu. Ben Bernanke powiedział, że gospodarka amerykańska osiąga właśnie dno, sytuacja zaczyna się stabilizować, a choć proces poprawy będzie długi i bolesny, to poprawy należy oczekiwać jeszcze w tym roku. W wystąpieniu przed komisją ekonomiczną Kongresu USA przewodniczący Fedu powiedział, że gdy na rynek powróci normalność, większość banków sama zainteresowanie programami kredytowymi (po tym wystąpieniu S&P 500 Bank Index tracił 2,2 proc.). Wypowiedź ta, pozytywna biorąc pod uwagę, z czyich ust padła, mogła przyczynić się do silnej chęci zamknięcia handlu w zielonej strefie rynku, co na koniec sesji było wyraźnie widoczne na wykresach DJIA oraz Nasdaq. Mogła się też przyczynić do tego informacja Instytutu Zarządzania Podażą, o kwietniowym wzroście wskaźnika aktywności w usługach USA do 43,7 pkt z 40,8 pkt miesiąc wcześniej.

Wcześniej jednak o ponad 2 proc. zniżkował kurs Microsoftu, którego zarządzający, Steve Ballmer, zapowiedział rozpoczęcie kolejnego etapu redukcji 5 tys. etatów. Wtorek nie był najlepszym dniem dla Coca-Coli, Oracle ani Intela. Wszystkie te spółki dzięki lokalizacji na Caymanach unikały opodatkowania. Teraz mogą ponieść tego konsekwencje, co zapowiedział już prezydent Barack Obama. Około 12-proc. deprecjacja dotyczyła papierów D.R. Horton. Przychody ze sprzedaży tej największej spółki deweloperskiej w USA spadły o 52 proc., co mocno zawiodło nadzieje analityków rynku. Zyskał za to – ponad 5 proc. - Kraft Foods. Zyski producenta chipsów oraz napoju Kool-Aid o 12 proc. przewyższyły prognozy analityków. Blisko 10 proc. stracił AK Steel Holding. Strata kwartalna spółki przewyższa prognozy zapowiedzi sprzed miesiąca, a powodem tej sytuacji jest zmniejszenie zamówień z General Motors oraz Chryslera. Tracił również producent kosmetyków Avon. Kurs zniżkował o niemal 9 proc. na wiadomość o spadku zysku netto do 117,3 mln USD, tzn. 27 centów na akcję, ze 184,7 mln USD rok wcześniej. To zresztą nie jedyna firma kosmetyczna, która nie odczuwa osławionego „efektu szminki”; w poniedziałek Estee Lauder, właściciel takich marek jak Clinique, MAC oraz Bobbi Brown stwierdził, że zysk kwartalny spadł o 70 proc.