Wall Street kupuje czarny scenariusz

Łukasz Wróbel
opublikowano: 10-09-2010, 11:26

Na Wall Street hitem tego roku są spółki, których produkty mogą być podstawowym wyposażeniem bunkrów.

Przełom sierpnia i września na rynku akcji przyniósł silne spadki. W mediach zajmujących się tematyką gospodarczą i inwestycyjną przeważały tak jednoznacznie negatywne komentarze i analizy, że inwestorzy - nauczeni doświadczeniem, że gdy większość spogląda w jednym kierunku, rynek podąża z reguły w przeciwnym - niemal w ciemno mogli zajmować spekulacyjne długie pozycje. Już po kilku pierwszych sesjach nowego miesiąca okazały się zyskowne, ale znane wszystkim problemy same się nie rozwiązały, co w dużej mierze uzasadnia nowe, wieloletnie rekordy cenowe amerykańskich obligacji, metali szlachetnych czy systematyczne umacnianie się japońskiego jena.

Z kontrariańskiego punktu widzenia („większość się myli”) ostatnia wyprzedaż akcji była znakomitą okazją do zakupów, ponieważ od wielu lat nie obserwowaliśmy jednocześnie tak wielu pesymistycznych sygnałów zarówno wśród ekspertów, jak i amatorów rynków finansowych. Duża część niedźwiedzich argumentów ma ręce i nogi, ale w tym miejscu nie zamierzam rozwodzić się nad ich słusznością. Zamiast tego chciałbym pokazać, jak łatwo w mediach jest grać na emocjach odbiorców i znaleźć dane na potwierdzenie nawet dla najbardziej ekstremalnych tez.

Koniec świata, będzie wojna?

Przed zbliżającym się załamaniem gospodarczym czy krachem na rynku nieruchomości, przestrzegają już nie tylko kolorowe tygodniki i śniadaniowe programy telewizyjne, a ostatnio nawet światowej sławy trener motywacyjny i promotor pozytywnego myślenia, Anthony Robbins. Spektrum poruszanych zagadnień jest bardzo szerokie: rozpadnie się strefa euro, pęknie bańka na chińskim rynku nieruchomości, amerykańska gospodarka wejdzie w kolejną fazę recesji, olbrzymie zadłużenie rządów wywoła kryzys walutowy. Najczarniejsze wizje sugerują, iż ostatecznym „rozwiązaniem” mógłby być globalny konflikt zbrojny – pozwoliłby on politykom uniknąć rozliczenia efektów ich działań, np. programów oszczędnościowych, które pogorszyły warunki życia w większości wysokorozwiniętych gospodarczo państw świata, a miliony bezrobotnych znalazłyby zatrudnienie w sektorach realizujących potrzeby armii.

Rok 2010 powtórką 1938

Noblista w dziedzinie nauk ekonomicznych z 2008 roku, Paul Krugman, w najnowszym tekście opublikowanym na początku września na łamach The New York Times, stawia tezę, że jeżeli administracja Obamy błyskawicznie nie wkroczy do gospodarki z nowymi programami pomocowymi, może znaleźć się w podobnym punkcie, jak w roku 1938. Wówczas, po kilku latach żmudnego podnoszenia się gospodarki po Wielkiej Depresji, w USA utrzymywało się wysokie bezrobocie, a Amerykanie opowiadali się przeciwko zwiększeniu wydatków rządu w celu poprawy kondycji firm. W ankiecie sporządzonej w marcu 1938 roku przez Instytut Gallupa, jako najlepszy sposób na pomoc przedsiębiorcom, 63 proc. pytanych wskazała obniżenie podatków, a tylko 15 proc. wyższe wydatki rządowe (21 proc. nie wskazało żadnej odpowiedzi). Obecnie klasa średnia w USA wywiera na Baracku Obamie podobną presję, jak w 1938 roku. na Franklinie Delano Roosevelcie, co najprawdopodobniej zaowocuje przedłużeniem o kilka lat większości ulg podatkowych wprowadzonych w 2001 roku przez administrację G. W. Busha, które miały wygasnąć w 2010 roku. Krugman sugeruje jednak, że kiedy mamy do czynienia z wyjątkowymi problemami, trzeba zastosować niekonwencjonalne rozwiązania.

W tym przypadku, receptą, pozwalającą pobudzić sektor prywatny i uniknąć drugiego dna recesji, miałoby być zwiększenie wydatków rządowych i deficytu budżetowego. Na poniższym wykresie widać, w jaki sposób II Wojna Światowa przełożyła się na finanse Stanów Zjednoczonych. W czasie jej trwania amerykański rząd zadłużył się na kwotę dwukrotnie większą od PKB z 1940 roku. W obecnych warunkach dałoby to kwotę ok. 30 bilionów USD. Co ważne, tak olbrzymie zadłużenie wziął na swoje barki głównie sektor publiczny, a skorzystał na tym sektor prywatny, który przez wiele kolejnych lat dynamicznie rozwijał się w szybszym tempie niż dług. Całkowite zadłużenie USA w 1947 roku przekraczało 400 mld USD, ale w odniesieniu do całej gospodarki, było to mniejsze obciążenie niż kiedykolwiek w ciągu dwóch poprzednich dekad (spadło w okolice 160 proc. PKB). Dla porównania, w roku 1933, kiedy konsumenci i firmy dopiero rozpoczynali proces spłaty zaciągniętych przed Wielką Depresją kredytów, suma zadłużenia sektora prywatnego i publicznego wynosiła ok. 170 mld USD, co stanowiło 299 proc. PKB.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Dotychczasowe działania amerykańskiego rząd miały tylko krótkotrwałe przełożenie na sytuację na rynku pracy czy rynku nieruchomości, dlatego Barack Obama we wrześniu 2010 roku zapowiedział rozpoczęcie wieloletnich inwestycji publicznych w infrastrukturę. Początkowo nakłady na budowę nowych dróg i torów wyniosą ok. 50 mld USD, jeśli inicjatywa spotka się z aprobatą opozycji, co wcale nie jest przesądzone, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze deklaracje prezydenta o dążeniu do ograniczania rekordowej dziury budżetowej. Skali tych wydatków bardzo daleko byłoby do nakładów z okresu II Wojny Światowej i przy obecnych potrzebach gospodarki, pozytywne efekty prawdopodobnie wygasłyby wraz z wyczerpaniem wyznaczonego limitu środków.

Można wyobrazić sobie scenariusz, w którym krótkowzroczność polityków bierze górę nad resztkami zdrowego rozsądku i Stany Zjednoczone znajdują pretekst, by po porażkach w Afganistanie i Iraku, stanąć do wojny z którymś ze światowych mocarstw, aby udowodnić swoją wyższość np. pod względem gospodarczym (Chiny), militarnym (Iran, Pakistan) czy ideologicznym (Rosja, Wenezuela czy Korea Płn.).

Wyposażenie bunkra

Na łamach "The Wall Street Journal", pojawił się niedawno ciekawy artykuł sugerujący, że inwestorzy od kilku miesięcy stawiają na firmy powiązane z wojennym scenariuszem. Portfel złożony z 18 spółek, których produkty mogą okazać się niezbędne przy konstrukcji i wyposażeniu bunkrów, dał zarobić w okresie od 1 stycznia do 28 sierpnia 2010 roku 24 proc. W tym samym czasie indeks S&P500 spadł o 4,5 proc.

W katastroficznym portfolio znalazły się spółki produkujące m.in. wodę mineralną, puszkowane jedzenie, zupki w proszku, maski gazowe, generatory prądotwórcze oraz inne towary, zwiększające szanse na przetrwanie w razie utraty kontaktu ze światem. Poniżej znajdują się wybrane spółki z tego portfela, wraz z krótką charakterystyką ich działalności oraz stopą zwrotu wypracowaną przez ich akcje w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2010 roku.

Inną ważną cechą spółek z powyższego portfela są atrakcyjne dywidendy – aż połowa spółek postanowiła w tym roku je zwiększyć (m.in. Airgas, Cummins czy Dr Pepper), a w czasie, gdy na długoterminowych obligacjach rządowych można zarobić mniej niż 4 proc. ( 2,65 proc. na dziesięcioletnich i 3,7 proc. na trzydziestoletnich), stanowi to wystarczający argument, by zainteresować akcjami inwestorów finansowych, chcących skutecznie ulokować kapitał w aktywa generujące dodatnie przepływy pieniężne, np. z myślą o możliwej deflacji.

Podsumowując, można rzec, że argumentów przemawiających za defensywnym inwestowaniem jest obecnie tak wiele, że aż prosi się otwierać przeciwne do zdecydowanej większości uczestników rynku pozycje. Warren Buffet zwykł mówić „bądź chciwy, gdy wszyscy są strachliwi”. Za kilka miesięcy przekonamy się, jak wyszli na tym inwestorzy, którzy – wbrew wszelkim sygnałom na niebie i ziemi – odważyli się kupować akcje.

PS. Na koniec chciałbym zaznaczyć, że nie było moim zamiarem straszenie czytelników apokaliptycznymi wizjami przyszłości, ale jeśli, mimo to, ktoś poczuł się urażony, przepraszam i zalecam odrobinę dystansu do opinii wszelkiej maści analityków i ekspertów. Niezależność popłaca nie tylko w bunkrze.

Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel

Polecane