Wall Street i Nasdaq mogły zaliczyć przedostatnią w roku sesję do dosyć spokojnych. Przy słabnącej tendencji wzrostowej, indeksy oscylowały na poziomie nieco wyższym od środowego zamknięcia. Z jednej strony za aprecjacją walorów przemawiały najnowsze dane z rynku pracy, jednak z drugiej, zapał tłumiony był sytuacją na rynku surowcowym. Ostatecznie, w końcówce sesji, drugi ze wspomnianych czynników wziął górę, efektem czego była korekta indeksu DJ IA o 0,27-proc. Nasdaq Composite „zyskał” z kolei 0,06 proc.
Według danych Departamentu Pracy jakie podane zostały przed rozpoczęciem notowań, liczba tzw. nowych bezrobotnych spadła do 326 tys. Ekonomiści zapowiadali, że wzrośnie do 335 tys.
Z kolei kontrakty na ropę z opcją realizacji w lutym zakończyły rok kolejną zwyżką, tym razem na poziomie 43,45 USD. To o blisko 34 proc. więcej niż na koniec 2003 r.
Wielu „pseudo” komentatorów twierdzi, że tak niewielkie wahania/wzrosty cen ropy i niewielkie wahania/spadki zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych jakie miały miejsce w ostatnich dniach nie mogą być przyczyną korekty indeksów, ale jak dowodzą minione sesje - MOGĄ. Amerykańscy inwestorzy są pod tym względem nieobliczalni, i nawet w przypadku, gdy mamy do czynienia z wzrostem zapasów ropy czy destylatów, ale odbiegającym (nawet tylko nieznacznie) od oczekiwań analityków, potrafią wykorzystać ten czynnik do sprzedaży walorów. I chociaż logiczne powinno być, że wraz z nadejściem zimy zużycie oleju opałowego i benzyn będzie rosło, a zapasy będą raczej malały a nie wzrastały, nie zawsze dociera to do graczy na Wall Street. Wolą z miejsca zrealizować zyski i zostać z gotówką na koncie, niż ryzykować niepewnymi akcjami. Niestety, ropa jest nadal „gorącym” tematem i – jak się wydaje – jeszcze przez długi czas takim pozostanie. Tym samym, każde wahnięcie na tym rynku będzie traktowane jako impuls pro- lub kontr-wzrostowy. Czy to się komuś podoba, czy nie.
Do trendu spadkowego w średniej Dow Jones powróciły papiery Pfizera. Jeden z liderów branży farmaceutycznej tracił ponad pół procent po tym jak na rynek dotarła informacja o 56-proc. spadku popytu w minionym tygodniu na jeden z flagowych leków spółki, Celebrex. To pokłosie afery z niepożądanymi skutkami jego stosowania, które oprócz Vioxx, którego producentem jest konkurent z Wall Street – Merck, wywołało zapaść w całym sektorze producentów leków.
Mocno traciły też papiery Alcoa, przeceniane grubo ponad 1 proc. Zdaniem analityków Lehman Brothers, wyniki największego na świecie producenta aluminium w ostatnim kwartale roku, a także w całym 2005 r. będą gorsze od wcześniejszych prognoza. W rezultacie, zweryfikowali w dół swoje oczekiwania.
Mieszane uczucia targały posiadaczami akcji Boeinga. Chiński rząd sprecyzował co prawda, że chodziło mu tylko o zablokowanie dostaw nowych samolotów pasażerskich w 2005 r., a zamówienia będą nadal podpisywane zaś realizowane rok później, ale zawsze jest to pewne opóźnienie, które może znaleźć odzwierciedlenie w finansach potentata z Seattle. Z tego powodu, cena akcji spółki pozostawała mało stabilna podczas całej sesji. Przez pewien czas impulsem wzrostowym była informacja o chęci zakupu 10 samolotów przez Continental Airlines. To pierwszy duży amerykański przewoźnik, który zdecydował się na nabycie superoszczędnego 7E7 Dreamliner, który wejdzie do eksploatacji dopiero w 2008 roku.
WST