Ostatecznie na finiszu indeks DJ IA tracił 2,52 proc., S&P500 zniżkował o 2,88 proc. zaś Nasdaq spadał o 3,11 proc.
Na światowych rynkach notowania jena względem dolara zwyżkowały do najwyższego poziomu od grudnia 2009 r. Z kolei 2-letnie amerykańskie papiery skarbowe odnotowały spadek rentowności do rekordowo niskiego poziomu. W przeciwnym kierunku podążały natomiast 10-letnie obligacje hiszpańskiego rządu. Zniżka notowań dotknęła też ropę naftową.
Ceny konsumpcyjne spadły w czerwcu po raz trzeci z rzędu. Sugeruje to dalszy spadek popytu. Znacznie niższy (niemal o połowę) niż oczekiwali analitycy okazał się napływ kapitałów długoterminowych do Stanów Zjednoczonych w maju. Byki dobił ostatecznie odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan. Spadł on w lipcu do 66,5 pkt z 76 pkt miesiąc wcześniej.
Swoimi dokonaniami kwartalnymi rozczarowali też rynkowi giganci, którzy w piątek zaprezentowali rezultaty. Sięgająca chwilami ponad 8 proc. korekta wyceny była odpowiedzią rynku na wyniki Bank of America. Co prawda wskaźnik EPS instytucji w II kwartale okazał się wyższy niż prognozowali analitycy, ale nie spełnił jednak pokładanych nadziei. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że projekcje analityków i tak już były znacznie zaniżone. Podobnie sprawa przestawiała się w przypadku innego branżowego potentata, Citigroup.
Zły dzień stał się również udziałem posiadaczy akcji Google. I w tym
przypadku choć rezultaty były lepsze od szacunków ekspertów, jednak nie
zadowolił inwestorów, którzy zbijali notowania o ponad 5
proc.