Wall Street mocno zanurkowała

WST
opublikowano: 2010-07-16 22:10

Fatalnie wypadło zakończenie tygodnia na amerykańskich giełdach. Indeksy spadały od samego otwarcia systematycznie pogłębiając skalę przeceny. Wyprzedaż motywowały do działania „słabe” wyniki kilku czołowych spółek oraz niepokojące dane makro. Wzbudziły one obawy o kondycję amerykańskiej gospodarki.

Ostatecznie na finiszu indeks DJ IA tracił 2,52 proc., S&P500 zniżkował o 2,88 proc. zaś Nasdaq spadał o 3,11 proc.

Na światowych rynkach notowania jena względem dolara zwyżkowały do najwyższego poziomu od grudnia 2009 r. Z kolei 2-letnie amerykańskie papiery skarbowe odnotowały spadek rentowności do rekordowo niskiego poziomu. W przeciwnym kierunku podążały natomiast 10-letnie obligacje hiszpańskiego rządu. Zniżka notowań dotknęła też ropę naftową.

Ceny konsumpcyjne spadły w czerwcu po raz trzeci z rzędu. Sugeruje to dalszy spadek popytu. Znacznie niższy (niemal o połowę) niż oczekiwali analitycy okazał się napływ kapitałów długoterminowych do Stanów Zjednoczonych w maju. Byki dobił ostatecznie odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan. Spadł on w lipcu do 66,5 pkt z 76 pkt miesiąc wcześniej.

Swoimi dokonaniami kwartalnymi rozczarowali też rynkowi giganci, którzy w piątek zaprezentowali rezultaty. Sięgająca chwilami ponad 8 proc. korekta wyceny była odpowiedzią rynku na wyniki Bank of America. Co prawda wskaźnik EPS instytucji w II kwartale okazał się wyższy niż prognozowali analitycy, ale nie spełnił jednak pokładanych nadziei. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że projekcje analityków i tak już były znacznie zaniżone. Podobnie sprawa przestawiała się w przypadku innego branżowego potentata, Citigroup.

Zły dzień stał się również udziałem posiadaczy akcji Google. I w tym przypadku choć rezultaty były lepsze od szacunków ekspertów, jednak nie zadowolił inwestorów, którzy zbijali notowania o ponad 5 proc.