Do gorszych nastrojów inwestorów giełdowych przyczynił się Europejski Bank Centralny. Prezes Mario Draghi zasygnalizował bowiem, że EBC raczej nie zwiększy programu stymulacji gospodarki, pomimo obaw o stan strefy euro po wystąpieniu z niej Wielkiej Brytanii.
W reakcji na słowa prezesa rentowności niemieckich 30-latek wzrosły najmocniej od ponad miesiąca. Globalne indeksy przerwały pięciodniową serię wzrostów, a S&P 500 zszedł z bliskich rekordu poziomów. Euro umocniło się względem większości walut. Ropa zdrożała po danych o największym spadku zapasów w USA od 17 lat.
- Wiele osób liczyło na zapowiedź większej stymulacji przez Draghiego, a przynajmniej wydłużenie programu. Ostatecznie gospodarka Europy nie jest w dobrym stanie, inflacja nie jest imponująca i trzeba się liczyć ze licznymi ryzykami politycznymi. Taki jastrzębi ton nie jest podobny do Draghiego. Wygląda na to, że bierze przykład z Fed. Wszyscy się wstrzymują – powiedział w rozmowie z Bloombergiem Yogi Dewan, prezes Hassium Asset Management.

Ostatecznie indeks Dow Jones zakończył dzień spadkiem o 0,25 proc., S&P 500 tracił 0,22 proc. zaś Nasdaq 0,46 proc.