Wtorkowa sesja na giełdzie nowojorskiej rozpoczęła się od odbicia, po tym jak w piątek przed przedłużonym weekendem S&P500 znalazł się najniżej od sierpnia, a w czasie sesji schodził najniżej od 15 miesięcy. Po półtorej godziny handlu S&P500, Dow Jones oraz Nasdaq solidarnie tracą po 0,9 proc. Nastroje inwestorów poprawiły dane z Chin. W grudniu produkcja przemysłowa zwiększyła się o 5,9 proc. rok do roku, a sprzedaż detaliczna wzrosła o 11,1 proc. Choć to nieco gorsze od oczekiwań odczyty, to jednak dają one nadzieję na dalsze stymulowanie gospodarki przez bank centralny, jednocześnie wskazując, że uda się uniknąć twardego lądowania.
- Zważywszy na głębokość ubiegłotygodniowej przeceny odbicie jest uzasadnione, jednak nie sądzę, żeby wszystkie problemy były rozwiązane – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Nick Sargen, główny ekonomista towarzystwa Fort Washington Investment Advisors.
Do natarcia próbują przejść także mocno poobijani kupujący na rynku ropy (+1,9 proc.). Ceny odmiany brent, które chwilowo wróciły powyżej 30 USD za baryłkę, ponownie znalazły się jednak poniżej tego pułapu. Właśnie przecena surowców była tym, co skłoniło Międzynarodowy Fundusz Walutowy do obniżenia prognozy globalnego wzrostu na ten rok. Nadzieje na poprawę nastrojów daje sytuacja na europejskich rynkach akcji. Z najniższego pułapu od października próbuje odbijać się frankfurcki DAX (+1,7 proc.), a paryski CAC40 zwyżkuje z wyznaczonego w poniedziałek 12-miesięcznego minimum (+2,0 proc.). 0,8 proc. zyskał na zamknięciu warszawski WIG.
