Spekulacje inwestorów co do oczekiwań szybszego wzrostu gospodarczego za nowej administracji okazały się jednak nad wyrost, co doprowadziło do wyprzedaży na początku tygodnia po rekordowych wzrostach podczas poprzednich sesji.

Akcje spółek z sektora finansowego, które wcześniej wiodły prym we wzrostach, taniały w poniedziałek o 0,6 proc. Od czasu wyborów prezydenckich ich wycena wzrosła jednak o ponad 300 mld USD. W związku z rozczarowującymi wynikami sprzedaży w miniony wyprzedażowy weekend, traciły również mocno walory spółek konsumenckich.
- Gdy S&P osiągnął nowy historyczny szczyt okazuje się, że rynek pokładał zbyt duże nadzieje w fiskalnej reflacji, a przynajmniej w krótkim terminie. Inwestorzy nie wiedzą nic o przyszłej stymulacji, a obecna wyprzedaż kontraktów terminowych świadczy również o gasnącej nadziei na konkretne porozumienie w OPEC (przyp. red. odnośnie ograniczenia wydobycia ropy przez kraje członkowskie) – powiedział w rozmowie z Bloombergiem Ralf Zimmerman, strateg rynku akcyjnego Bankhaus Lampe KG.
Ostatecznie poniedziałkowa sesja zakończyła się spadkiem indeksu Dow Jones Industrial Average o 0,28 proc., indeks Standard&Poor's tracił 0,53 proc. zaś Nasdaq zniżkował o 0,56 proc.