Jak sugeruje część analityków, parkiet dojrzał do korekty, po ostatniej największej od ponad półwiecza zwyżce, za którą poza spekulacjami nie stało nic fundamentalnego. W amerykańskiej gospodarce nadal źle się dzieje, a wskaźniki makro, które co jakiś czas pokazują zaskakująco dobre dane, są raczej wypadkiem przy pracy niż jaskółkami zapowiadającymi prawdziwą wiosnę.
Nawet wielce entuzjastycznie przyjęte wyniki testów wytrzymałościowych wcale nie rozwiewają obaw o kondycję sektora bankowego. Badania zostały bowiem przeprowadzone przy dosyć „łagodnych” kryteriach.
Podaż wspierają spadki na rynku surowcowym, gdzie po ostatnich szczytach na wartości traci zarówno ropa, jak i miedź. Negatywnie przekłada się to na kwotowania papierów czołowych spółek wydobywczych.
Pod presją sprzedających znaleźli się przedstawiciele branży finansowej. Spadają notowania m.in. Bank of America i Wells Fargo. Temu drugiemu udało się już zdobyć 8,6 mld USD nowych kapitałów. To więcej niż pierwotnie planował czwarty pod względem aktywów bank w Stanach, a co było wymagane przez Fed.
Złą informację dla swoich udziałowców miał BB&T. Instytucja zapowiedziała
obniżenie z 47 do 15 centów na akcje kwoty dywidendy. Bank zmuszony jest przez
regulatora do podniesienie kapitałów o 1,5 mld USD i zwrot rządowej
pomocy.