Inwestorzy handlujący na Wall Street pozbywali się akcji w reakcji na wstępne porozumienie kartelu OPEC odnośnie zmniejszenia produkcji ropy oraz obawy związane z kondycją sektora bankowego w Europie po problemach jakie stały się udziałem Deutsche Banku. Gracze dyskontowali również rosnące prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych podczas grudniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej.

Szczególnie, że opublikowane w czwartek dane o PKB pozytywnie zaskoczyły. Okazuje się bowiem, że w drugim kwartale PKB USA wzrósł o 1,4 proc. Wcześniej szacowano, że tempo wzrostu wynosiło 1,1 proc.
Inwestycje w dobra trwałe spadły tylko o 1,1 proc., a nie 2,5 proc., jak szacowano wcześniej. Wydatki konsumentów poszły w górę o 4,3 proc. Dynamika eksportu sięgnęła 1,8 proc. Wcześniej szacowano, że 1,2 proc.
Z kolei liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła w ubiegłym tygodniu o zaledwie 2 tys. do 254 tys. To wynik znacznie niższy od prognoz analityków. Konsensus rynkowy wyniósł bowiem 260 tys., wobec 252 tys. tydzień wcześniej.
Wśród walorów, które najmocniej ciążyły indeksom były wyemitowane przez Apple i spółki z sektora opieki zdrowotnej. W pierwszym przypadku, wycenie akcji producenta iPhone’a zaszkodziło obniżenie ceny docelowej przez analityków Barclays. Z kolei w segmencie zdrowotnym cieniem kładły się straty odnotowane przez takich gigantów farmaceutycznych jak Merck i Johnson & Johnson.
Na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 1,07 proc. zaś wskaźniki S&P500 i Nasdaq zniżkowały o 0,93 proc.