Po ponad godzinie od otwarcia S&P500 i Dow Jones utrzymują się w okolicach kreski, a Nasdaq rośnie o 0,2 proc. Tym samym ostatni z indeksów ma szansę, by pierwszy raz w tym tygodniu zamknąć się powyżej psychologicznego pułapu 5 tys. punktów. Bez większych emocji inwestorzy przyjęli gorszy od oczekiwań odczyt sprzedaży detalicznej w kwietniu, która nie zmieniła się w porównaniu z marcem.
- Widzieliśmy klika gorszych sesji, ale wszystkie niekorzystne dane są argumentami przeciwko zaostrzeniu polityki monetarnej. Rynek będzie szedł w bok, dopóki pojawi się bodziec, który go wyrwie z marazmu. To mogłaby być deklaracja Fedu o rezygnacji z podwyżki stóp albo naprawdę rewelacyjne dane makro – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Frank Ingarra, główny trader w towarzystwie Northcoast Asset Management .
Z korekty wciąż się nie mogą wyrwać rynki europejskie. Paryski CAC40 utrzymuje się na 0,1-procentowym minusie, a frankfurcki DAX traci 0,6 proc. WIG zmierza do zamknięcia 0,1 proc. pod kreską. Nad Wisłą po podaniu wyników kwartalnych 1,8 proc. zyskuje PZU, a PKO BP traci 5,2 proc. Tymczasem za oceanem inwestorzy czekają na posesyjną publikację raportów Cisco Systems oraz J.C. Penney. 72 proc. emitentów z indeksu S&P500, którzy dotychczas podali wyniki, odnotowało zyski wyższe od prognoz.
